środa, 2 kwietnia 2008

Przed triathlonowym startem

Dzisiaj część trzecia przygotowań Piotra Leżańskiego do IRONMANA.

Po jego zawodach zostanie nam jeszcze tylko podsumowanie i poglądowa, edukacyjna, szkoleniowa powiastka dobiegnie końca.
Mam nadzieję, że czegoś Was nauczy.




Dotychczasowe przygotowania znajdziecie:
Przygotowania do triathlonu cz. 1
Przygotowania do triathlonu cz. 2
Pływanie cz. 1
Pływanie cz. 2

***

A teraz krótki opis ostatniego miesiąca.

Plan:
Na niebiesko zaznaczono trening przed pracą, na zielono – dzień wolny, a kolorem żółtym – podsumowanie tygodnia.

I jego korekta spowodowana wypadkiem:
Na niebiesko zaznaczono trening przed pracą, na zielono – dzień wolny, a kolorem żółtym – podsumowanie tygodnia.

Porównując tabelki zwróćcie uwagę na datę poszczególnych tygodni - są przesunięcia i trzeba odwołać się do wcześniejszych tekstów.

***

Jak marzec ocenia sam bohater:

"Nie wiadomo kiedy to minęło - start już za tydzień (tak było w momencie pisania tego listu, start 6 kwietnia – przyp. DS).

Jakoś się pozbierałem po lutowym upadku, dostosowałem program do samopoczucia (zmiany w załączeniu) i w sumie nie straciłem dużo z treningu. Najdłuższe jazdy i biegi wykonałem, to ważne. Nie miałem też jakiś znaczących kontuzji, czasem mnie złapał jakiś ból, jak na przykład pod łopatka. Nie mogę powiedzieć jaka jest tego przyczyna- po prostu zaczęło boleć, ale mam nadzieję, że przy minimalnym obciążeniu, ultradźwiękach i masażu do niedzieli przejdzie.

Przyjemnie było zacząć taper (przedstartowe, drastyczne zmniejszenie obciążeń – DS) - te coraz lżejsze tygodnie powodowały, że czułem jak odpoczywam i nabieram sił po dużej dawce treningu.

Jak zwykle przy raptownym zmniejszaniu obciążeń czuję się dziwnie, organizm przyzwyczajony do dużych dawek nie bardzo wie co się dzieje. Poza tym przychodzi trochę rozleniwienia - jakoś nie bardzo się chce wyjść nawet na 10-cio kilometrowy bieg, ale jak już zacznę, to biegnę dość lekko i po ukończeniu praktycznie nie czuję, że biegłem - mam nadzieje ze to dobry objaw.
W nachodzącym tygodniu robię bardzo mało, właściwie tylko tyle aby trochę nogami poruszać i już. Jak bym do tej pory nie wykonał pracy, to już mi ostatni tydzień nie pomoże.

Na basen pójdę raz na 1 km pływania w piance. Woda już się sporo ochłodziła – teraz ma tylko ok. 21 stopni, więc nie powinienem się spocić. W sobotę przed startem może jeszcze zrobię z 500m aby sobie przypomnieć jak to się pływa w słonej wodzie. Potruchtam też ze dwa razy i pojadę jakieś 25 km - to wszystko.

Jadę do Port Macquarie, gdzie się odbywa Ironman, już w piątek. Tam rejestracja i pasta party. W sobotę odprawa i oddawanie rowerów i toreb ze sprzętem, a w niedziele o 6.30 start. Nawet o tym nie chcę myśleć, bo dostaje nerwowej... no wiecie czego. Tzn. wiem, że pracę wykonałem, ukończyć powinienem ale do takiego dystansu zawsze podchodzę z respektem.

Zapraszam na www.ironmanlive.com - na oglądanie na żywo przebiegu zawodów. Niestety dla Was przekaz będzie w nocy - pierwszy zawodnik będzie spodziewany ok. 6.30 polskiego czasu.
Jeśli ktoś miałby zamiar zobaczyć skromną osobę niżej podpisanego, to moim numerem startowym jest 833.

Chciałbym ukończyć w 13:30 do 14 godzin, co wypadnie w samo południe w Polsce.
A jak będzie to zobaczymy.
Postaram się złapać gdzieś w lokalnej bibliotece komputer i w poniedziałek czy raczej wtorek napisać jakieś sprawozdanko.
Trzymajcie kciuki!"

***

A mi nie wypada dodać nić innego niż tylko w imieniu swoim,
Grupy IM 2010
i wszystkich zainteresowanych triatlonem zakrzyknąć (aby dotarło do Australii):
BĘDZIEMY TRZYMALI !!!

Brak komentarzy: