czwartek, 21 marca 2013

Szacowanie wyniku w triathlonie

Na początku sezonu wielu zastanawia się jaki wynik jest możliwy do osiągnięcia.
Część snuje nierealne wizje, część jest zbyt ostrożna i zachowawcza.

I jedni, i drudzy są niepewni nadchodzących startów i zamiast realizować przyjęte założenia starają się okazjonalnie maksymalizować osiągnięcia.
Porażki martwią i niełatwo żyć ze świadomością ciężko przepracowanej zimy i życiówki na długim dystansie przesuniętej o kilka minut.
Rozczarowanie, to jest to słowo, które przychodzi na myśl w takiej chwili.
Oczywiście przyczyn może być wiele: od błędów treningowych (zależne) po niezawinione wypadki (niezależne).



Najpierw opiszę najbardziej oczywiste przypadki bazujące na poprawnym przygotowaniu oraz sprzyjających warunkach w trakcie zawodów.


Szacowanie wyniku na długim dystansie
Jest bardzo proste, bo z reguły opiera się na wcześniejszych startach lub przynajmniej jednym starcie (!?).
Ogólna reguła:
Czas na 226 km = czas "połówki" razy dwa plus 1 godzina
Przykład:
5:30 na 113 km
To prawdopodobny czas na 226 km = 5:30 x 2 + 1:00 = 12:00


Szacowanie wyniku na średnim dystansie
Reguła:
Czas na 113 km = „olimpijka” razy dwa plus pół godziny
Przykład:
2:45 na 51,5 km
To prawdopodobny czas na 113 km = 2:45 x 2 + 0:30 = 6:00

I zdanie wyjaśnienia, bo o ile tzw. długi dystans, to jest podwojony dystans średni, to dystans średni nie równa się podwójnej „olimpijce”:

pływanie 1,5 km, 40 km i 10 km razy dwa =
3 km pływania, a nie 1,9 km (1,1 km mniej na 113 km);
80 km jazdy, a nie 90 km (10 km więcej);
20 km biegania, a nie 21,1 km (1,1 km więcej).
Teraz załóżmy i policzmy czasy dla przeciętnego amatora:
100 m pływania, to ok. 2 min, czyli 1,1 km, to ok. 20 minut
1 km jazdy z prędkością 30 km/h, to 2 min, czyli 10 km to 20 minut
Widzicie to?!
Te czasy się wzajemnie kompensują.
Zostaje tylko ok. 5 minut różnicy na bieganiu.
Dlatego można przyjąć, że wynik połówki będzie równy podwojonemu czasowi olimpijki plus pół godziny.

To było typowe szacowanie skierowane dla amatora-debiutanta lub mającego za sobą dwa, trzy sezony.
Teraz szacowanie mniej oczywiste, czyli bardziej zaawansowane.
  • Bez wcześniejszych wyników w triathlonie lub mocno przestarzałych.
  • Dla zaawansowanego zawodnika.

Do pierwszego przypadku potrzebny jest wynik z zawodów(nie triathlonowych, ale pojedynczej konkurencji) z bieżącego lub poprzedniego sezonu uzupełniony o średnią wartość tempa treningowego potrzebnych konkurencji.
Np.: olimpijka:

Pływanie:
realizowany trening 10 x 100 m w tempie 1:55 - to daje 18:20/ 1 km i ekstrapolując 9:05/500 m; czas na dystansie nie powinien być lepszy niż 27:25 (piszę nie powinien być lepszy, bo mobilizacja startowa i draft może pozwolić uzyskać lepszy rezultat)
niekłopotliwe pływanie 60 basenów (25 m) w 45 minut - a więc czas nie powinien być gorszy niż 45 minut

Jazda na rowerze:
Samotna wycieczka na 80 km w 3 godziny, co daje średni wynik na 40 km: 1:30 i wynik powinien lepszy, bo zawody na dystansie olimipjskim dopuszczają draft.
Większość grupowych jazd treningowych realizowana na prędkościach 35 km/h - to wynik nie powinien być gorszy niż 1:15

Bieganie:
Drugi zakres na poziomie 5:00/1 km - to daje 50 min/10 km, nie powinien być lepszy.
Wybiegania na poziomie 5:30/1 km - wynik nie powinien być gorszy niż 55 minut.

Analizując wyniki i sprawność treningową można dzięki temu oszacować prawdopodobny wynik na dystansie.
Chcąc określić wynik na dłuższych dystansach postępuje się podobnie biorąc adekwatne dystanse do analizy.
Wyniki z zawodów pływackich i biegowych stanowią górną granicę (lepszy czas), a wynik z zawodów kolarskich jest brany do szacowania z jazdy grupowej i też jest górną granicą.

Z dłuższymi dystansami postępuje się podobnie.


Przypadek drugi, to rozpatrywanie konkretnych wyników i ustalanie opóźnienia.
Analiza taka jest dostępna doświadczonym zawodnikom, którzy mają swoje cząstkowe wyniki nie tylko w poszczególnych konkurencjach, ale także z zawodów triathlonowych.
Ponieważ są to szczególne przypadki zostawiam je do analizy samym zawodnikom i ich trenerom.

A w kolejnym odcinku o szacowaniu wyniku. Tak, tak, będzie druga część i będzie o tym jak się powinno określać minimum i maksimum, czyli wynik akceptowalny, realny i pożądany, by na mecie nie doświadczać rozczarowań.

***
Na początku kwietnia zapraszam do Warszawy na konferencję "Pierwszy krok w triathlonie..." i na wykłady, które w jej ramach poprowadzę.


czwartek, 7 marca 2013

TEDx a triathlon

W zeszłym roku dane mi było wystąpić w ramach projektu TEDx z prelekcją o triathlonie.

Zamiast opisu: zapraszam na film, by lepiej się oglądało przedstawiam ilustrujące wystąpienie slajdy.

Zapraszam.



Po dwóch slajdach wprowadzających przedstawiałem komplet zdjęć z IM Klagenfurt 2010.
Zostawiam otwierające zdjęcie z polskimi akcentami oraz ostatnie (3) z widoczną radością w chwili przekraczania, dobiegania do mety.




I dalej.
Przypomnienie czym są zawody Ironman.

Ile zajęło czasu przygotowanie od "kompletnego zera".

Dynamika wzrostu ludzi z tytułem Ironman'a w Polsce.
O oddziaływaniu.

Wezwanie do działania!
I to już koniec.


***
p.s.
spotkałem się z zarzutami o wolnym i spokojnym prowadzeniu wystąpienia, pozwolę sobie na kilka słów wyjaśnienia:
  • tak, jestem przeciwny miotaniu się po scenie, drapaniu, machaniu, przebieganiu jej tam i z powrotem (naprawdę ktokolwiek myślał, że jak na scenie zjawi się choleryczny trener - ci co mnie znają mogą potwierdzić - to będzie skakał i robił przysiady?; jest różnica między warsztatami a wykładem);
  • tak, jestem przeciwny wystrzeliwaniu słów z prędkością karabinu maszynowego - słuchacz jest wtedy zachwycony dynamiką, ale w głowie ma papkę.
Chciałem skupić na sobie uwagę i zbudować w tamtej sali, u zastanych słuchaczy odpowiedni nastrój - kto był, ten wie, że mi się udało.

Jestem pewien, że część z widzów zaczęła po tym spotkaniu biegać, jeździć na rowerze, pływać i opowiedzieli o tym innym.
Jestem przekonany, że z częścią spotkam się w przyszłości na zawodach.
Mam nadzieję, że do obecnych dotarło także, że w życiu liczy się pasja i pracowitość, i triathloniści-amatorzy mając jedno i drugie stanowią szczytny wzorzec, a sami triathloniści mogą być z siebie i dumni, i zadowoleni.