niedziela, 29 kwietnia 2012

Wiązanie butów do biegania

Przykładów wiązania butów do biegania jest co najmniej kilka.

Każdy z nich ma swoje plusy i minusy.
Minusami z reguły jest dość skomplikowany system zaplatania sznurowadła w dziurki, który wymusza czasami dość dziwne prowadzenie sznurówki najpierw w dół, potem w górę.

Popatrzcie zresztą sami na jeden z przykładów zamieszczony w internecie.
I to samo po polsku.

Miłośnicy zaplatania sznurówek w bucie tutaj (wzmianka o tej stronie po polsku) znajdą prawdziwą kopalnię wiedzy i będą mogli tygodniami wypróbowywać sposoby wiązania butów do biegania.
Od razu przestrzegam, że nie wszystkie są użyteczne.

Można też poczytać tutaj i od razu sobie podyskutować.

***

Wśród wielu sposobów chciałbym przedstawić i zaproponować niezwykle skuteczne rozwiązanie, które dość dobrze wpasowuje się w trend tzw. "biegania minimalistycznego", a na dodatek stanowi wspaniałe rozwiązanie dla tych biegaczy, którzy mając szeroką stopę "zakochali się" w butach o nieco za wąskich czubkach.
Dobre, a raczej odpowiednie sznurowanie poprawia, poprawia ten mankament.

Co najważniejsze:  
  • jest to bardzo prosty sposób.  

Przesznurowanie buta zajmuje tyle samo czasu co tradycyjne wplecenie sznurówki w dziurki.

Zacznę od przypomnienia, a raczej zobrazowania jak to wygląda w tradycyjnym sznurowaniu:


Nic dodać nic ująć. Strzałka (czerwona) wskazuje miejsce pierwszego skrzyżowania sznurówki (pomijam czy "prawa" przechodzi nad "lewą", czy odwrotnie - w takie rozważania bawią się matematycy; dla biegacza jest to bez znaczenia, chyba, że posiada jakieś rzadkie natręctwo).


A teraz popatrz na propozycję nowego zaplecenia sznurowadła, które tym się różni od tradycyjnego, że nie ma pierwszego krzyżowania (czerwona strzałka).
Rozwiązanie proste i genialne!

Żółte linie i wskazujące je strzałki pokazują przeprowadzenie sznurówek do drugiej dziurki (licząc od dołu).


W ten sposób uzyskuje się luz w palcach, nieznaczne "poszerzenie", bo nie opina stopy, cholewki buta, a sznurowanie na śródstopiu zapewnia pewne trzymanie stopy w bucie.

Polecam wypróbowanie, z tym, że warto dać sobie czas kilku treningów, bo pierwsze odczucia mogą być niekomfortowe ("stopa, a raczej palce, latają w bucie", bo nagle znalazły miejsce, którego wcześniej dla nich nie było), ale dość szybko można się do nich przyzwyczaić.

Powiedziałbym, że jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy podążają za trendem biegania minimalistycznego, a cienka podeszwa jeszcze ich przeraża; podobnie jak niedostatki motoryczne nie pozwalające wytrzymać biegu "na palcach" (na śródstopiu).


***


Skoro powyżej było o tym jak "zacząć" przeplatanie sznurowadła w bucie, to warto napisać jak zakończyć sznurowanie, bo tradycyjna kokardka często ulega rozwiązaniu, co wybitnie przeszkadza w biegu.
I nie chodzi mi o patenty z cyklu: gumka, stoperek, specjalne systemy, sznurowadła "z grudkami" czy pogrubieniami, a o sposób na zwyczajne sznurowadła.

Są trzy dobre sposoby, ale o tym może następnym razem.
:)

niedziela, 22 kwietnia 2012

Time Trial - relacja

Już tak dawno nie ukazała się aktualizacja , że dostawałem zapytania czy żyję.
Żyję!
Mam się dobrze, a dowód na to - poniżej.


W ramach przygotowań do nowego sezonu grupa Radiowej Akademii Triathlonu oraz część wrocławskiej grupy IM 2010 postanowiła uprzyjemnić sobie sportowe życie przeprowadzając:

Koleżeński Wyścig Czasowy
na dystansie 2 x 7 km,
który został rozegrany na odcinku Zawonia-Czeszów.



Pierwsze 7 km było indywidualną jazdą na czas,
a drugie - wyścigiem na dochodzenie.



Niejako przy okazji zostały zebrane dane do określenia zakresów jazdy na rowerze wg tego przepisu.


Po pierwszym przejeździe uzyskano następujące czasy:
  • Michał 10:18
  • Mariusz 11:09
  • Marcin 11:13
  • Wojciech 11:16
  • Olimpia 11:20
  • Maciej 11:26
  • Robert 11:42
  • Artur 11:58
  • Radosław 12:09
  • Katarzyna 14:11

I rozpoczęło się ustalanie najlepszej taktyki do następnego wyścigu:




Czemu przyglądano się z zadowoleniem, spokojnie oczekując na start:

Inni w tym czasie nerwowo dreptali:

Lub naradzali się:

Aż w końcu rozpoczęto wypuszczanie  uczestników wyścigu:

Czasy drugiego przejazdu, a przy okazji ostateczne miejsce na mecie
(Imię, czas narastająco, czas netto):
  1. Michał 11:43, 11:43 
  2. Mariusz 12:57, 12:06 
  3. Olimpia 13:44, 12:42 
  4. Wojciech 13:46, 12:48 
  5. Maciej 14:51, 13:43 
  6. Marcin 14:52, 13:57 
  7. Robert 15:13, 13:49 
  8. Radosław 15:59, 14:08 
  9. Artur 16:01, 14:19 
  10. Katarzyna 22:05, 20:05
Gratuluję, dziękuję i zapraszam na drugą edycję!

sobota, 7 kwietnia 2012

Baton odżywczy, energetyczny

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy postanowiłem znowu oddać się pasji kulinarnej, a że kuchnia przed świętami, to miejsce mocno eksploatowane, więc i czasu za dużo nie mogłem w niej spędzać.

Oto przepis kontynuujący kulinarne tradycje bloga "im226" i uzupełniający dotychczasowy zestaw dwóch autorskich przepisów:
o kolejny a będący batonem odżywczym i stanowiącym wspaniałą bazę do stworzenia batona energetycznego.

I spełniającym jeszcze trzy warunki:
  • ma być prosto, szybko i łatwo (triathleci nie mają czasu na gotowanie) 
  • ma być tanio (by zaoszczędzić na drogie suplementy)
  • w trosce o wagę, ma nie przeładowywać kaloriami
Zaczynam szybkim wypadem do sklepu po niezbędne składniki:
 
Cena 2,29 zł


Cena: 1,99 zł

Jak więc widać jeden z warunków został zapewniony, koszt ogółem mieścił się w 5 zł.

Teraz pora przybliżyć narzędzia:

Blender i sprawne ręce.

Zaczynamy:
1. do pojemnika od blendera wsypuję nieco płatków, tak by przykryć głowicę i mielę na mąkę, przyda się do posypywania blachy i zagęszczania ciasta, gdy naleje się zbyt dużo wody:

2. i tak to wygląda:


3. pozostałe płatki łamię lub zgrubnie mielę; różnicę powinno być widać na zdjęciu:

4. wafle gniotę w rękach na drobną miazgę (nie w blenderze, bo przełożona masa kakaowa zakleja noże), a zgnieść muszę w celu lepszego łączenia się z płatkami i rozpuszczenia po zalaniu wodą:

5. przygotowuję sobie blachę, czyli wysypuję ją zmielonymi na mąkę płatkami, włączam piekarnik (250 C), w misce mieszam połamane płatki i zgniecione wafle:

6. przygotowaną, wymieszaną sypką masę zalewam ciepłą (!) wodą i wyrabiam, aż będzie odchodzić od miski i rąk:

7. wykładam i formuję na blasze, ale na połowie; dlaczego, zaraz się to wyjaśni:

8. porcjuję:

metodą: na pół, połowę, na pół, i ćwiartki na pół, w ten sposób uzyskuję 16 kawałków:
9. po pokrojeniu rozkładam równomiernie na blasze (i teraz widać dlaczego musiała masa zajmować tylko połowę blachy):


10. i wkładam do nagrzanego piekarnika na ok. 20-30 minut:

Do tego momentu przygotowanie zajęło mi 15 minut. Warunek szybkości został spełniony.

11. po wystygnięciu gotowe batoniki... zjadam :)

Na koniec kilka informacji dietetycznych (dane z opakowań):
  • Płatki owsiane 1 op.:
1855 kcal
białko 60 g
węglowodany 305 g
tłuszcz 38 g
błonnik 30 g
sód 0,02 g

  • Wafle 1 op.:
610 kcal
białko 12 g
węglowodany 85 g
tłuszcz 35 g
błonnik 4 g
sód 0,0 g

  • Całość (o ile tak można sumować):
2465 kcal
białko 72 g
węglowodany 390 g
tłuszcz 73 g
błonnik 34 g
sód 0,02 g

  • Co na 1 porcję (a uzyskałem 16 batoników) daje:
154 kcal
białko 3,75 g
węglowodany 19 g
tłuszcz 4,56 g
błonnik 1,9 g
sód 0,001 g

Nie odbiega to kalorycznie od kupowanych batoników.

Koszt własnoręcznie zrobionego jednego batonika wynosi niecałe 30 gr.

Smacznego!

p.s.
płatki i wafle mogą stanowić bazę do tworzenia własnych batonów energetycznych wg. receptury podanej w odsyłaczu na początku, trzeba tylko uwzględnić, że dodawana orzechy, rodzynki, daktyle i inne słodkości znacząco podniosą kaloryczność batonika