środa, 23 grudnia 2009

Triathlonowe newsy i życzenia

Dzisiaj świątecznie, odświętnie i noworocznie, bo jakżeby inaczej by być mogło.

Zaczynamy od zaproszenia na triathlon.
Dość oryginalnym plakatem:

Dokładne dystanse znajdziecie tutaj.




Zdjęcie z serwisu www.abc.net.au

Najbardziej rozpoznawalny triathlonista świata, czyli Chris McCormack, zwany Macca, przyznał się, że uwielbia używać portali społecznościowych.
Twitter, Facebook, LinkedIn to jego ulubione portale. Najbardziej zadowolony jest z Twittera i Facebooka, ale coraz częściej myśli o komunikacji przez własną stronę oraz blog.
Stara się codziennie wrzucić jakąś informację, a że wszystko robi sam...
Nie korzysta z rozwiązań typu: Wordpress, Joomla czy Drupal, ale z cms-a, który stworzył jego brat. Obecnie przymierza się do nowej platformy MaccaX, która będzie platformą szkoleniową dla zgrupowanej wokół niego społeczności.
Na Twitterze znajdziecie go jako @chrisjmacca.

Natomiast Paolo Bettini, jeden z lepszych kolarzy świata (2004 - mistrzostwo olimpijskie, 2006 i 2007 - mistrzostwo świata, we wrześniu ubiegłego roku zakończył karierę) się nie przyznał. I nie chodzi o doping, a o podatki. Podobno w grę wchodzi 11 milionów euro. Nie po raz pierwszy bogatym sportowcom ciężko żyć we Włoszech.

Skoro temat przeszedł na kolarzy i rowery:



Poczytajcie o rowerze 2.0.


Może stare widelce (oczywiście rowerowe) też się jeszcze przydadzą?




W USA związek triathlonu działa tak prężnie, że jego zmartwieniem było dotychczasowe logo związku. Dlatego je zmieniono.


Pora już wrócić na nasze śnieżne, zimowe podwórko:


Więcej zdjęć znajdziecie tutaj


IM 2010 pojawi się dość licznie w Czechach na zawodach triathlonowych, na dystansie połówkowym, czyli 113 km.
Z tej okazji prezentuję wspaniałą pracę Heleny Kadlcikovej:


A skoro trącone zostały struny i czeskie, i zimowe, i świąteczne to pozwolę sobie przedstawić kartkę świąteczną twórców (czeskich rzecz jasna, m.in. Samorosta) wspaniałej gry: Machinarium.



A co do życzeń, to nie będę się powtarzał, popatrzcie o czym pisałem rok temu i dwa lata temu, popatrzcie, bo warto.

Brak komentarzy: