poniedziałek, 10 grudnia 2007

Cele treningowe

Dobry plan jest połową sukcesu.
Dobry trener jest drugą połową.
Co zostaje zawodnikowi?


Tym żartobliwym wstępem zapraszam do zastanowienia się nad własnym treningiem i jego celowością.

Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że poruszając się w przestrzeni treningu sportowego, nawet amatorskiego, niezwiązanego z mistrzostwem kwalifikowanym, porusza się w sferze maksymalizacji motorycznej.

Trening sportowy nie jest treningiem zdrowotnym!
Trening sportowy nie jest czynnym wypoczynkiem.
W związku z tym musi spełnić pewne kryteria; zarówno zawodnik jak i struktura, w której się porusza i z której korzysta.
Musi spełnić wszelkie założenia, które cechują przemyślane działanie zwane treningiem.

Przede wszystkim musi istnieć cel działania.
Cel, do którego się dąży i któremu się podporządkowuje.

Najważniejsze pytanie, które trzeba w tym momencie postawić brzmi: czym jest cel w sporcie?
Nie jest to łatwe pytanie, gdyż często samo sformułowanie „cel” jest utożsamiane z takimi wyrażeniami jak: ideał, zadanie, zamierzenie. Jest też w nim miejsce na tak zwany cel właściwy.
Zamieszanie powoduje to, że każde z tych wyrażeń, choć z pozoru podobnie, definiuje się odmiennie i pociąga to za sobą odmienne opisy i definicje,
Nie każde z wyżej wymienionych pojęć jest definiowane lub kwantyfikowane liczbą.
Na przykład zamierzenie z reguły jest słownym opisem, a cel właściwy wyraża się wartością liczbową.
Celem zadania może być nie tylko mistrzostwo (podobnie jak w zamierzeniu – opis słowny), ale na przykład wykonanie określonej objętości treningowej lub opanowanie techniki. W tym ostatnim pokrywa się to z dążeniem do ideału i do chęci bycia najlepszym.

Owo pomieszanie definicji i zamienne ich używanie może prowadzić do dziwnie i nielogicznie brzmiących zdań: cel nie jest parametrem, choć często jest kwantyfikowany poprzez liczbę, dlatego powinien być wyrażony opisem.

Zostawmy te rozważania encyklopedystom.
Przyjmijmy, że najważniejsze i nadrzędne jest dążenie do ideału, czyli chęć bycia najlepszym; i zostawmy sfery, w których można być najlepszym, a zaczynające się od podwórka, a kończące się na mistrzostwie i rekordzie świata.
Powróćmy do celu.

Cel zawiera dwa bardzo istotne parametry:
- czas,
- wartość.
Sprowadza się do lakonicznego stwierdzenia: kiedy i ile (o ile)!


Określenie tych dwóch składowych opisuje cel.

Każdy, jeśli choć przez chwilę zastanowi się nad dwoistą złożonością celu, to będzie mógł zadawać kolejne pytania związane ze strukturą czasową lub wartościową, a to świadczy tylko o jednym – cele są zhierarchizowane i mogą tworzyć strukturę w zależności od przyjętego kryterium.

Hierarchia przyjmująca kryterium czasowe pozwala wyłonić cel końcowy, główny i cele poboczne, pośrednie.
Podobnie jest, gdy jako kryterium przyjmie się wartość.

Dlatego w każdym dzienniczku treningowym na pierwszej stronie powinien być zapis:
- cel główny o znaczeniu pierwszorzędnym, którym jest określony wynik na określonym dystansie, ewentualnie ukończenie jakiejś imprezy (szczególnie trudnej lub debiut);
- cele pośrednie realizowane poprzez poszczególne konkurencje i dyscypliny (także sprawdziany, nie tylko zawody), które powinny wykazywać progresję wyników na założonych dystansach i w przewidywanym czasie, chyba, że założenia przewidują próby techniczne lub taktyczne.

Popatrz na proponowany kalendarz startów – czy już wiesz, które starty mają charakter celów pośrednich?.

Wypływa z tego jeden wniosek: każdy cel powinien posiadać termin wykonania, jak również powinien zawierać „istotę finalną”, najczęściej wartość liczbową tożsamą z wynikiem jaki chce się osiągnąć.

Tylko takie przyjęcie struktury celów pozwala założyć struktury czasowe do ich wypełnienia i zrealizowania. W ten sposób zostają podłożone podwaliny pod plan sportowy, ale o tym już innym razem.

***

Celem głównym Projektu IM 2010:
dla debiutantów jest ukończenie dystansu długiego (226 km) w 2010 roku,
dla triatlonistów-ironów – poprawa wyniku w tymże roku.

Zamierzenie jest takie by były to zawody serii Ironman.

Czego życzę wszystkim i sobie.

Brak komentarzy: