wtorek, 4 września 2012

Triathlon w Borównie w 2012

2-gi września, koniec wakacji, to tradycyjnie, bo już piąty rok z rzędu, spotkanie triatlonistów w Borównie Koło Bydgoszczy.
 
Na zdjęciu: spotkanie Roberta Stępniaka z Dariuszem Sidorem.

Przy okazji spotkanie ST IM 2010, czyli łączenie przyjemnego z pożytecznym, startu i corocznego zebrania. Co przyjemne, a co pożyteczne sami zdecydujcie.

Niedziela to "długi dzień".
Szczególnie dla tych, którzy postanowili zmierzyć się z dystansem 226 km.
Start zaplanowano na 7:00 rano, a jeszcze trzeba zrobić rozgrzewkę, a jeszcze trzeba coś zjeść, a jeszcze trzeba sprawdzić rower i donieść potrzebne rzeczy, a jeszcze...
Wiele spraw jest do załatwienia.
 

To nic. Każdy da radę!

Ledwo na alejkach zrobiło się cicho i ptaki znowu mogły siebie usłyszeć, to ruszyła z przygotowaniami "druga fala", czyli zawodnicy sprawdzający się na dystansie o połowę krótszym - 113 km (1,9 - 90 - 21,1).

4 godziny po pierwszej grupie wystartowali.

I potem... tak jak zawsze i to co zwykle.
Wyjść z wody i ściągnąć piankę. Samodzielnie lub z pomocą.


Przebrać się w tłoku.

Wybiec z rowerem i jeszcze coś zjeść.

Przejechać trasę rozważnie i z zachowaniem ograniczeń prędkości.

Drobny update:
pytają mnie "po co ta kierownica?" Odpowiadam: ona jest złamana!

Pobiec.
Ukończyć.
Odpocząć.
Cieszyć się.
Świętować zwycięstwo.

I obiecawszy, że "już nigdy więcej" planować przyszłoroczne starty!

Wyniki tegorocznych zawodów (na stronie organizatora).
Zdjęcia część 1.

Brak komentarzy: