poniedziałek, 7 czerwca 2010

1/2 Ironman Czechman Triathlon

5 czerwca o 11:00 rozpoczęliśmy zmagania na 4 edycji "Ford 1/2 Ironman Czechman Triathlon" - jak co jakiś czas podczas zawodów przypominał konferansjer!

Oficjalny plakat

Po długich dniach deszczów i zmagań z powodzią dla wielu było to pierwsze, w tym roku, triathlonowe sprawdzenie formy przed Ironmanem w Klagenfurcie.

Pogoda zniewala niespodziewanym gorącem, co jak wiadomo trochę cieszy (bo jazda na rowerze w zimnie jest mało przyjemna), a trochę martwi (bo bieganie w upale jest mało przyjemne).

Zamiast przydługich opowiadań przedstawię krótkie podsumowanie ze zdjęciami, licząc na to, że zainteresowani czytelnicy napotkają na swojej drodze bohaterów tych zawodów, którzy złożą im dokładną relację.

W dniu poprzedzającym zawody odbyła się ostatnia regulacja sprzętu:

Po niej nastąpił objazd trasy, która okazała się bardzo przyjemną, szybką i z rzadko spotykaną w Polsce nawierzchnią (mam na myśli gładkość i brak dziur).

Pokrzepieni nadzieją na dobre wyniki zasnęliśmy snem przedstartowym, a rano...:

...rano rozpoczęły się zawody.

Woda w zbiorniku miała 18 stopni, były dwa okrążenia (z wyjściem na brzeg), a co się tyczy czystości, to w okolicach Wrocławia takiej czystej nie ma.

Sprzęt startowy był różny:

Jak i "barwy wojenne":

Obsługa działała bardzo sprawnie i porównując, te miejsca, w których byłem i widziałem, to była to chyba najlepiej przygotowana grupa wolontariuszy.

W przeciwieństwie do ofiarnych "podawaczy" sędziowie byli mało pobłażliwi. "Stop and go" widziałem wielokrotnie na trasie.
Trasa była dłuższa od 90 km (organizator przyznawał się do 93 km) i liczyła 3 okrążenia.

Mimo wielu upomnień i kar, większość dojechała bez dyskwalifikacji do T2:

I  ruszyła na 3 pętle biegu:

Aby po kilku godzinach oznajmić światu, że debiut ma już za sobą!

A za zdjęcia dziękujemy m.in. i tej fotoreporterce:

Tak jak dziękujemy organizatorowi za wspaniałą imprezę,
tak i dziękujemy rodzinom za wiarę i doping,
i kibicom za oglądanie naszych zmagań.

Każdemu kto w nas wierzył - za tę wiarę!
Daliśmy radę!

Oto wyniki (tylko w kategorii mężczyzn):
  1. Andrzejewski Paweł – 70 - 4:59:52
  2. Sidor Dariusz – 81 – 5:02:33
  3. Białokozowicz Przemysław – 83 – 5:03:00
  4. Rabenda Marcin – 104 – 5:10:54 (spoza IM 2010)
  5. Łubian Michał – 107 – 5:12:32
  6. Aleksander Łakomski – 113 – 5:14:24
  7. Wójcik Daniel – 117 – 5:15:21 (spoza IM 2010)
  8. Jędrzejko Tomasz – 123 – 5:20:06
  9. Mrozek Roman – 127 – 5:23:37
  10. Pastuszka Tomasz – 148 – 5:35:32
  11. Szurlej Krzysztof – 159 – 5:45:09
  12. Kowalski Marek – 173 – 5:54:19
  13. Przywarty Przemysław – 177 – 5:57:32
  14. Walczykowski Jędrzej – 185 – 6:03:41
  15. Machata Jacek – 190 – 6:08:41 (spoza IM 2010)
  16. Szostak Łukasz – 197 – 6:18:26
  17. Stawicki Robert – 203 – 6:25:50
  18. Wójcik Adrian – 208 – 6:31:54
  19. Rybkowski Grzegorz - DNF - (defekt roweru - suport)

Zawody ukończyło 211 panów (16 nie ukończyło), a także 12 pań (1 nie ukończyła).
Razem na mecie mieliśmy 223 osoby.

Jako ciekawostkę podam naszego najlepszego pływaka, kolarza i biegacza.

Pływak:
Marek Kowalski 32:14 

Kolarz:
Michał Łubian 2:37:44

Biegacz:
Tomasz Jędrzejko 1:24:17

***

Strona organizatora.

Więcej zdjęć, czyli foto: tutaj.

Brak komentarzy: