czwartek, 9 sierpnia 2012

Black Sabbath o triathlonie

Igrzyska w Londynie wywołują poważne refleksje, którymi przyjdzie czas się podzielić, a na razie... wykorzystując wakacyjne rozleniwienie warto sięgnąć po piosenkę o triathlonie.

Nieoczekiwanie triathlon był bardzo popularny w wizjach artystycznych i wieszczono o nim na długo przed jego pojawieniem.
Dokonał tego zespół "The Doors" (poczytaj o tym).
Dokonał i "Black Sabbath" i to o samym Ironmanie!

Za zwrócenie uwagi na tę oczywistość dziękuję Markowi


Black Sabbath

Iron Man

Tekst jest dość długi więc pozwolę sobie na odpowiedni komentarz do całych zwrotek

Has he lost his mind?
Can he see or is he blind?
Can he walk at all,
Or if he moves will he fall?
Czy stracił rozum?
Czy widzi, czy jest ślepy?
Czy w ogóle może chodzić,
Czy upadnie jeśli się ruszy?

To łatwe, jeśli jesteś Ironmanem lub masz aspiracje do uzyskania tego tytułu, to jak patrzą na Ciebie?
Spotykasz się z pogardliwą fascynacją, zazdrością graniczącą z odrzuceniem, pożądaniem i oburzeniem.
Kwitując to jednym słowem, pewnie często słyszysz: wariat!

***

Is he alive or dead?
Has he thoughts within his head?
We'll just pass him there
why should we even care?
Czy jest żywy, czy martwy?
Czy myśli w swojej głowie?
Po prostu go omińmy,
Dlaczego miałby nas obchodzić?

Reakcja sąsiadów, znajomych, koleżanek i kolegów na Twoją aktywność ruchową, fizyczną, sportową! Zwaną triathlonem.
Jeśli widzą Ciebie po wyczerpującej zakładce, umęczonego, spoconego, nieświeżego, czerwonego na twarzy i na dodatek dyszącego, to czego się spodziewasz? Przytulenia?!

***

He was turned to steel
In the great magnetic field
When he traveled time
For the future of mankind
Obrócił się (zamienił się) w stal,
W wielkim magnetycznym polu,
Gdy podróżował w czasie,
Dla przyszłości rodzaju ludzkiego

Wielka metafora Ironman'a, triathlonisty, którego dokonania nie mieszczą się w ludzkiej głowie.
I choć nie bardzo wiadomo co autor chciał przez to powiedzieć (czy tylko wypełnić czas piosenki), to słowa "dla przyszłości ludzkości" napełniają otuchą i nadzieją.
Zawodników, kibiców, i wyżej wzmiankowanych sąsiadów, znajomych, koleżanki i kolegów.

***

Nobody wants him
He just stares at the world
Planning his vengeance
That he will soon unfold
Nikt go nie chce,
On po prostu patrzy na świat.
Planując zemstę,
Którą wkrótce spełni

Zemsta nie jest niczym innym jak zwycięstwem w zawodach, które zaplanował i realizuje poprzez proces treningowy. Nikt go nie chce? Pewnie! Bo któż by chciał rywala podczas zawodów i to mocnego? W ten sposób przeciwnicy dają dyskretnie do zrozumienia, że się go obawiają. To blef, czy realna troska - czas pokaże.

***

Now the time is here
For iron man to spread fear
Vengeance from the grave
Kills the people he once saved
Już czas,
By Ironman szerzył strach
Zemsta prosto z grobu,
Zabija ludzi, których ratował

Kolejna metafora, bo nikt nikogo nie będzie zabijał na zawodach. Po prostu chodzi o wielką wygraną. Kiedyś innych "ratował", czyli przegrywał, pozwalając innym zająć lepsze miejsce w rankingach, teraz ich "zabija", czyli wygrywa spychając na dalsze miejsca. A "zemsta prosto z grobu"? Cóż, wydawało się, że nasz Ironman już ma za sobą najlepsze lata i wszyscy postawili na nim przysłowiowy krzyżyk, "pogrzebali go", przestali dawać wiarę, by cokolwiek jeszcze z niego było.
A tu proszę! Zwycięstwo!

***

Nobody wants him
They just turn their heads
Nobody helps him
Now he has his revenge
Nikt go nie chce,
Odwracają głowy
Nikt mu nie pomoże,
Teraz ma swoją zemstę

Cha, cha! Teraz czują się zawstydzeni i upokorzeni. A on (może Ty) - Ironman - ma swój upragniony triumf. Wiesz: czerwony dywan, tłumy wiwatujących kibiców, łzy wzruszenia, medal na szyi i te nieśmiertelne słowa: "You are an Ironman!".

***

Heavy boots of lead
Fills his victims full of dread
Running as fast as they can
Iron man lives again!
Ciężkie, ołowiane buty,
Napełniają jego ofiary lękiem
Biegną tak szybko jak mogą,
Ironman znowu żyje!

Retrospekcja ostatnich metrów maratonu na zakończenie zawodów Ironman (dystans 226 km, na końcu do przebiegnięcia maraton). Co prawda mówi się o ołowianych nogach, ale pewnie obcy język ma swoje idiomatyczne związki.
Inni się boją takiego zawodnika, który porywającym biegiem odbiera zwycięstwo i choćby robili co mogli, biegli ile sił, to i tak jego bieg jest niezrównany, a on sam niedościgniony.
And lives again!

Jeśli trochę mnie poniosło i było nazbyt patetycznie, to przepraszam, ale po 226 km można poczuć się spełnionym i niepokonanym, a taki zalążek powinien znaleźć możliwość rozwoju.


Słuchając piosenki zastanówcie się w jakiej konkurencji ten rytm, ten riff najlepiej by się sprawdził.

Brak komentarzy: