wtorek, 12 sierpnia 2014

Pakowanie jedzenia na rower

Zabranie jedzenie na rower nie jest sztuką, wyzwaniem, etc. do czasu, gdy pakujemy gotowe batoniki i żele lub zabieramy ze sobą owoce naturalnie pokryte skórką, np. banany czy jabłka.

Wiem, wiem, miał być ciąg dalszy o szczęściu.
Będzie, nie martw się, ale potrzeba i "zewnętrzne naciski", czyli zapytania które ostatnio dostałem pod wspólnym hasłem: "jak zabrać ze sobą kanapkę na zawody" przekonały mnie co do tego, że trzeba pilnie zamieścić poniższy post nim sezon przeminie.

Dzisiaj o pakowaniu jedzenia na rower i... zaczynam od początku.

Zabranie jedzenie na rower nie jest sztuką, wyzwaniem, etc. do czasu, gdy pakujemy gotowe batoniki i żele lub zabieramy ze sobą owoce naturalnie pokryte skórką, np. banany czy jabłka.
Gorzej to wygląda, gdy chcemy zabrać ze sobą własnoręcznie zrobiony batonik, kanapkę, czy jakikolwiek inny produkt wytworzony w domu.

Zawijanie w papier, woreczek, czy coś tam jeszcze jest dobre, ale ma jedną wadę:
czasami ciężko otworzyć taką paczuszkę jedną ręką.

Jest na to dobra rada - odpowiednie zawinięcie.

Najbardziej kłopotliwe w tym wszystkim jest znalezienie odpowiedniego papieru do pakowania i właściwego formatu, ale dobre podpowiedzi na końcu.

Zaczynamy!

***

Zaczynamy od formy, która jest okręgiem (zrobiona na małej patelni).
Wycinanie prostokątów jest nieopłacalne; lepiej podzielić na ćwiartki.



Układam w mniej więcej 1/3 papieru; na zdjęciu są dwie cząstki, jedna na drugiej:

Przykrywam od dołu - uwaga: długość papieru ma być tak dobrana, by koniec jedzenia nie był (sic!) przykryty.

Przykrywam od góry:

Zaginam nadmiar papieru "od siebie"; jest to specjalnie tak robione!

Zaginam "skrzydełka" z obu stron:

Odwracam i zaginam do spodu:

Po odwróceniu na "wierzch":

I tak się prezentuje zapakowane jedzenie:


***

 Łatwiej jest pakować formy regularne, czyli z kątami prostymi (na zdjęciu: wycięte z placka 4 batoniki):

W celu wzięcia większego "gryza" biorę dwa batony i układam jeden na drugim; przy okazji widać pod dolnym batonem podłożony papier do pieczenia; zasada taka sama jak poprzednio - układam mniej więcej w okolicach 1/3:


Zaginam z dołu "od siebie" (papier nie nachodzi do końca):


Zaginam z góry "do siebie":

Zwisający kawałek papieru na zdjęciu powyżej jest zagięty "od siebie" (i jest to ważne!; ma się ułożyć na górze, a nie okręcać przygotowane jedzenie); zawijam "skrzydełka":

"Skrzydełka" podwijam pod spód - widać jak wygląda spodnia strona:

 Widok strony wierzchniej:

I paczuszka na rower gotowa:

***
Na koniec podpowiedź co do papieru.

Najlepszy jest papier, który z jednej strony jest metalizowany. Zapobiega to przesiąkaniu tłuszczu i wnikaniu w strój.
Nie może być to folia aluminiowa!
Jeśli taką chcesz użyć, to ma to być warstwa wewnętrzna opakowania. Warstwą zewnętrzną ma być papier śniadaniowy.

Dobrym "patentem" jest użycie papieru do pieczenia.

Rysunkową instrukcję przedstawiam na tumblr'erze.


Życzę udanego zawijania własnoręcznie zrobionych przegryzek!

p.s.
A przepisy zaprezentowanych na zdjęciach placka i batonika - wkrótce!

Brak komentarzy: