poniedziałek, 20 maja 2013

Sportowe powiedzenia

Po długiej zimie przyszło szybko lato. Zastanawiając się jaki będzie czerwiec i lipiec przypominałem sobie różnego rodzaju powiedzenia, które każdy z nas bezwiednie używa.
Maniera na kończenie każdego zdania słowem „tak” na szczęście mija, (uff!) ale w jej miejsce pewnie powstanie nowy potworek językowy.

Na przyzwyczajenia językowe, których sam używam, zwrócił mi uwagę kolega oczekujący prostej odpowiedzi na trudne i skomplikowane pytania, na które nie można było dać krótkiej i wyczerpującej odpowiedzi.

Dzisiaj, ponieważ jest lato (a to maj!), ponieważ toczy się Giro [http://www.gazzetta.it/Giroditalia/2013/en/], i ponieważ sprawy trenerskie absorbują mnie w szczycie sezonu dość mocno, to postanowiłem podać kilka prawd trenerskich ujętych w zgrabne powiedzonka i przemycające tzw. „mądrości ludowe”.
Wiele z nich występuje w różnym od przytaczanego brzmieniu, ale sens oddają ten sam.



Porażka jest nawozem sukcesu. 
Jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy. Nie ma w tym niczego osobliwego. Tak w życiu, jak i w sporcie. Rzecz w tym, aby wyciągać wnioski z porażek, analizować je i starać się ich nie popełnić w przyszłości. Jeżeli jesteś w stanie przeanalizować swoją przegraną, jeżeli jesteś w stanie wyciągnąć wnioski na przyszłość, jeżeli poprawiasz błędy, to taka porażka prowadzi do sukcesu.
Jeżeli tego nie potrafisz zrobić, jeżeli rozpamiętujesz porażkę w sferze emocjonalnej i nie potrafisz się z tego wyzwolić, to taka porażka jest przyczynkiem do kolejnych porażek.



 
Kiedy przegrasz o jedną sekundę, przypomnij sobie te dni, kiedy nie chciało ci się wyjść na trening.
Jedna sekunda, czyli przysłowiowe „o włos”.
Takie przegrane każdemu się przytrafiają.
Nie zawsze skutkuje wcześniejsza absencja treningowa, ale prawie zawsze jest to lepsza dyspozycja przeciwnika. On odrobił wszystkie zadania, a przynajmniej uczynił to z większą efektywnością od twojej. To jedna strona medalu (utraconego), drugą jest przyjmowanie, i to zbyt łatwe, wymówek o nieodpowiedniej pogodzie.
Gdy rezygnujesz z treningu, to wiedz że twój rywal będzie trenował. Przyjmij to założenie jako pewnik. Ułatwi to pogodzenie się z klęską i pozwoli lepiej przeanalizować porażkę (patrz pkt. 1).




Wypadki na rowerze się zdarzają. Są szczęśliwe i nieszczęśliwe i nie zależy to od prędkości, choć wzrost prędkość bardzo mocno redukuje współczynnik szczęścia.
Im jesteś lepszym zawodnikiem, tym lepsze wyczucie sprzętu, tym większe prędkości, tym częściej podejmowane ryzyko.
Zapewne każdy z czytających doznał jakiegoś wypadku na rowerze. Pół biedy, gdy było to zdarcie skóry. Czasami jest znacznie, znacznie gorzej, ale zdarzają się niesamowite przypadki, które przynoszą wiarę w szczęście i urodzenie się pod szsczęśliwą gwiazdą.
W tym konkretnym przypadku, odnoszącym się do wypadków rowerowych, nikomu nie życzę, by sprawdzał czy ma szczęście, czy nie.



Odpoczynek jest integralną częścią procesu treningowego.
Największa bolączka, niezrozumienie i niestosowanie przez sportowców-amatorów.
Dzień wolny.
Dzień wolny lub trening o niskiej intensywności jest tak samo ważny jak jakikolwiek inny akcent treningowy, po którym się ledwo żyje.
Im szybciej nastąpi zrozumienie tego faktu i zastosowanie, tym proces treningowy będzie  wydajniejszy, przygotowania efektywniejsze, a starty bardziej satysfakcjonujące.

Jest wiele jeszcze innych powiedzeń, których prawda i sens znajdują zastosowanie w sporcie. Przytoczyłem tylko kilka z nich, te których sam dość często ich używam. Jeżeli chcecie się podzielić swoimi sentencjami, to zapraszam do komentowania (uwaga: moderowanie i rejestracja) lub odpowiedzi w twitterze.


p.s.
zdaję sobie sprawę, że ten tekst jest o nieco „luźniejszej” tematyce, ale przygotowując dwa „poważne” teksty niestety muszę poświęcić na to trochę czasu, a jak sam wiesz, drogi czytelniku, sezon jest w pełni, więc trenerzy (w tym i ja) mają ręce pełne roboty

Brak komentarzy: