poniedziałek, 5 grudnia 2011

Jak wybrać trenera

Jakiś czas temu zostałem poproszony przez jednego z zawodników o pomoc w wyborze trenera.  Jest on bardzo dobrym amatorem, którego wyniki nie zmieniły się od dwóch lat, choć powinny. Nie potrafił temu zaradzić i doszedł do wniosku, że potrzebuje trenerskiego wsparcia.




Gdy mu odmówiłem (przepraszam, ale mam komplet zawodników i nikogo więcej na razie nie przyjmuję pod swoją opiekę) zwrócił się do mnie z pytaniem:
jak mam znaleźć dobrego trenera?



I... okazało się, że odpowiedź nie jest taka prosta i łatwa, bo zawodnik młodociany ma klub i pełne wsparcie, które mu klub zapewnia; dorosły amator tego nie ma. Musi sobie radzić sam, co często naraża go na dodatkowe koszta.
Koszta, które godzi się ponieść, ale chce wiedzieć, czy zainwestowane pieniądze przyniosą mu zwrot w postaci wyniku lub miejsca.

Zakładam, że taka osoba jest na tyle zmotywowana, że nie będzie celowo psuć startów, by wszystkim pokazać, że dany trener, dla niego, się nie nadaje.

Na dodatek może się tak okazać, że każdy etap szkolenia wymaga innego trenera, czyli innego podejścia do treningu, innej wiedzy, innego rozłożenia akcentów. Im wyższy poziom zawodnik reprezentuje, tym drobniejsze elementy procesu treningowego będą miały znaczenie.

Przede wszystkim każdy sam musi sobie odpowiedzieć na poniższe pytania. To jest pierwszy test w drodze, czy potrzebny jest mi trener?



Po drugie: musi wiedzieć, zwłaszcza na początku, czy będzie miał nielimitowany dostęp do trenera czy mailowy, czy telefoniczny, czy bezpośredni (o ile może spotykać się z trenerem). Piszę o tym, bo niektóre grupy trenerskie limitują dostęp do siebie uzależniając go od kwoty. Płacisz stawkę podstawową - masz prawo do jednego maila na tydzień, płacisz więcej - pisz codziennie, jeszcze więcej - możesz nawet zadzwonić, ale tylko raz w tygodniu.
To co teraz napiszę, to jest moje zdanie, ale jeśli trener nie jest dostępny, jeśli limituje dostęp do siebie (a nie wynika, to z obłożenia pracą, tylko wyciąganiem pieniędzy), to lepiej szukać kogoś innego, kto będzie miał czas odpowiedzieć na pytania i porozmawiać.

Czasami rozmowa wnosi dodatkowy element motywujący, co może się przyczynić do lepszego startu.

Po trzecie: czy będzie się trenować samemu, czy z kimś? Najczęściej trenuje się samemu, ale wchodząc pod opiekę danego trenera może się okazać, że można (trzeba) trenować z grupą. Wtedy trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie - czy chce się trenować z grupą, czy jest potrzebna taka dodatkowa mobilizacja?

Po czwarte: dobrze jest wiedzieć, że trener jest związany z daną dyscypliną, że ekscytują go te same zawody, że oczekuje mojego najlepszego wyniku, że przygotowując mnie na np. maraton na 4:45 wie co to znaczy być tak długo na trasie, podobnie jak zdaje sobie sprawę czym jest trening na wynik o dwie i pół godziny lepszy.

Po piąte: dobrze jak trener może się pochwalić swoimi osiągnięciami. I nie musi być to od razu podawanie, że wytrenował medalistę mistrzostw świata, ale, że np. doprowadził zawodnika z dużą nadwagą do wyniku 3:00 w maratonie, a zaczynali od 5:20, że przygotował taktycznie tak zawodnika, który przestał być "wiecznie czwarty", a zaczął zdobywać medale w swojej kategorii, etc. Na to warto zwrócić uwagę.
Pamiętaj, że trener, który ma w swoim dorobku medale olimpijskie raczej pracuje w klubie z najlepszymi. Amator, dorosły, który np. biega po 4:00/1 km, to dla niego żaden materiał. Dlatego tak ważne jest by przyszły trener posiadał doświadczenie i wiedzę pozwalającą poprawić amatorskie osiągnięcia.

Po szóste:  czasami trenerska pomoc może nie mieć charakteru stałej współpracy (choć taką najbardziej trenerzy lubią, wiem to z własnego przypadku), a jedynie formę konsultacji. Wtedy dobrze jest przygotować się do takiej rozmowy, sprawdzianu, treningu, by wiedzieć o co zapytać.
Poza tym, to właśnie trener pozwoli realistycznie spojrzeć na plany, skorelować je z możliwościami, a nawet, i tu uwaga, zahamować szybki rozwój, kosztem wieloletniego rozwoju. Jest to bardzo ważne i odpowiedz sobie na pytanie czy interesuje cię spektakularny, jednostkowy sukces, czy raczej powolny, ale ciągły i satysfakcjonujący rozwój.


Często bywa też tak, żeby osiągnąć planowane wyniki trzeba przekroczyć granicę dopuszczalnego czasu poświęcanego na trening, znosić większe obciążenia. Jeśli będziesz pragnął osiągnąć zbyt szybko sukces, to twój organizm nie będzie zdolny tego wytrzymać - efekt: kontuzja, uraz, choroba, przemęczenie - słowem, przerwa w treningach, spadek formy, pogorszenie wyników.
Ale to ty musisz o tym wiedzieć, bo pamiętaj, że trener może cię przygotowywać, ale czy jesteś na to gotowy?
Wiem, wiem, że po to bierzesz trenera, by ci powiedział co możesz, a czego nie, ale uwierz mi, często zdarzają się tacy gorączkowi klienci w stylu płacę-wymagam i dopiero kontuzja przynosi słuszną refleksję.

Po siódme:


Nie wiem czy wszyscy trenerzy tak podchodzą do tego, ale upewnij się, że tak pojmują swoją pracę. I choć ciężko dzielić się jest swoim własnym sukcesem, to trzeba pamiętać też o tym, że będzie można podzielić się porażką.

A na koniec zapamiętaj jedno:
żaden trener na świecie nie da ci 100% gwarancji wyniku/miejsca.
Jeśli taki ci się zdarzy - poszukaj innego.

2 komentarze:

arathunku pisze...

Ja odniosę się tylko do pływania, ciężko chyba, przynajmniej na początku dopracować technikę do perfekcji, szczególnie samemu. Czy może się mylę?

mkon pisze...

zasada 8 - trener musi byc otwarty na negocjacje w sprawie treningu ;)