czwartek, 9 lipca 2009

Pływanie w wodach otwartych

Wśród wielu czynności trenowanych przez triathlonistów jest też pływanie w tzw. wodach otwartych, czyli stawach, jeziorach, rzekach.

Wydawać by się mogło, że to nic prostszego, gdyż większą część roku poświęca się na doskonalenie techniki pływania na basenie. I często okazuje się, że jest dość błędne mniemanie, zwłaszcza wśród początkujących triathletów.

Nie ma bardziej przerażającego odczucia niż zanurzenie się w wodzie o nieznanej, bo niewidocznej głębi, przejście przez błotniste zejście zasysające stopy w grubą warstwę mułu, w której mogą czaić się groźne potwory, samo płynięcie przez pola wodorostów przesuwających się po ciele, też nie jest przyjemne, na dodatek skurcz obwodowych naczyń krwionośnych spowodowanych niską temperaturą wody podnosi i tak już wysokie tętno, a pierwsze szybkie i chaotyczne ruchy z łapczywym braniem powietrza nie ułatwiają pływania.

Wyobraźnia i brak obycia skutecznie utrudniają sportową walkę, aż do rezygnacji w zawodach (w skrajnym przypadku), o realizacji treningu już nie wspominam, po prostu nie jest realizowany.

Co w takim razie robić by uniknąć paniki i właściwie się przygotować do startu?
Czy jest coś więcej niż tylko: „pływać, pływać, pływać”?



Zacznijmy od sprzętu.

Pianka.
Kombinezon z neoprenu, który jest obowiązkowy na treningach i często używany na zawodach.
Podnosi wyporność, przyspiesza pływanie, izoluje termicznie i czuciowo, a więc wstręt przed dotknięciem wodorostów zostaje zredukowany do minimum (dłonie, stopy, twarz).
O producentach pianek.

Okulary.
Zwykłe okularki pływackie wystarczają, nawet „szwedki”, ale można pokusić się o gogle pływackie, które dają szersze pole widzenia, co znacząco poprawia nawigację w wodzie.
Poza tym gogle nie uciskają nasady nosa, tak jak potrafią zrobić to okularki po godzinie pływania oraz nie odciskają się boleśnie wokół oczodołów.

Czepek.
Może wydawać się to dziwne, ale warto mieć go na głowie, gdyż znacząco poprawia nasze bezpieczeństwo – jesteśmy widoczni, między sobą i dla innych. Dlatego powinien być w kolorach jasnych i kontrastujących z barwą wody i otoczenia.

Pamelka.
Bojka ratownicza. Obowiązkowa przy samodzielnym pływaniu. Najlepiej przyczepiać ją wokół bioder.



I w ten oto sposób przeszliśmy do zagadnień pływania w wodzie otwartej.

Najważniejszym wśród nich jest bezpieczeństwo.
Zapamiętajcie sobie – nie ma ważniejszej rzeczy niż bezpieczeństwo w wodzie, zwłaszcza na treningu.

Dlatego:
  • pływać należy w grupie,
  • dobrze mieć asekurację z wody (kajak, ponton) lub przynajmniej osobę obserwującą na brzegu.

Środowisko wodne, niby takie samo jak w basenie, jest całkowicie odmienne i wiele umiejętności basenowych staje się nieprzydatnych na otwartej wodzie.
Nie wspominam o oczywistych nawrotach, ale np. o rytmie oddechów.

Oddech na ”3” jest wspaniały na basenie, a nawet na gładkiej jak stół tafli ciepłego jeziora, ale całkowicie nieprzydatny w momencie, gdy słońce jest nisko i świeci prosto w oczy przy co drugim oddechu (poranny start), wieje wiatr i pcha z jednej strony falę, obok płynie wybitnie chlapiący zawodnik, woda jest zimna.
W takich sytuacjach przydaje się umiejętność oddychania na jedną stronę, obojętnie lewą czy prawą – obie trzeba mieć wytrenowane.

Dyskomfort w wodzie mija najczęściej po kilkuset metrach. Wszelkie lęki, przyspieszony oddech, ucisk w żołądku. Dyskomfort ten pojawia się, bo:
trzeba wejść do wody otwartej i pojawiają się lęki, o których czytałeś na początku,
założony kombinezon opina ściśle ciało i krępuje ruchy,
przyjmuje się nieodpowiednie tempo ruchów (zbyt wysokie) i oddechu.

Jak się go pozbyć?

Przed pływaniem wejść do wody i całkowicie się zanurzyć. Zrobić kilka wdechów nad wodą i zanurzając głowę (nie twarz!) wydychać powietrze do wody.
Zrobić rozgrzewkę w wodzie, na krótkim odcinku, aż do uspokojenia organizmu i złapania swojego wytrenowanego rytmu.

Taka rozgrzewka przed zawodami jest obowiązkowa i powinna trwać od 10 do 15 minut (o ile jest to możliwe).

Najważniejszym jest by pływać w wodzie otwartej przynajmniej raz w tygodniu, od pierwszej możliwości wiosennego wejścia do wody, aż po jesienne przymrozki.
Tylko praktyka uczyni mistrzem.

***

I w ten sposób wracam do pytania z początku tekstu: Czy jest coś więcej niż tylko: „pływać, pływać, pływać”?
Nie, ale trzeba to robić właściwie podnosząc swoje umiejętności techniczne i wydolnościowe.

***

Pływanie w wodach otwartych niesie ze sobą jeszcze jedno doświadczenie – przejście z długotrwałego przebywania w pozycji poziomej w pionową. Zaburzenia błędnika mogą być takie, że nieodzowna będzie pomoc wolontariuszy przy wychodzeniu z wody i przy utrzymaniu pozycji pionowej dojścia/dobiegu do roweru.
Zmarznięte stopy też nie ułatwiają zadania.

Co w taki razie robić?
Trenować wyjścia z wody do T1 jak na zawodach.
Płynąć szybko do bojki oddalonej np. o 100 m, potem powrót i szybkie wyjście z rozpięciem zamka, po 20 m nawrót, dojście do wody, zapięcie zamka (może być potrzebna pomoc) i jeszcze raz to samo (powtórzyć kilka razy).

Przy dłuższym pływaniu ostatnie 200-300 metrów warto mocno pracować nogami by pobudzić krążenie w stopach, ale można w ten sposób spowolnić swoje tempo pływania. Skalkulować trzeba wszystkie za i przeciw, a przetestować na treningu.


Pływanie w wodach otwartych niesie ze sobą jeszcze jedno doświadczenie - nawigowanie.
Oczywiście można założyć, że płynąc z grupą płynie się w dobrym kierunku, ale można podążać za ślepcem. By tego uniknąć warto co np. 10 ruchów ramion lub oddechów unieść głowę i sprawdzić kierunek płynięcia.
Warto przy tym nie przerywać rytmu kraulowania, szczególnie gdy płynie się w grupie.
Przy samotnym płynięciu jest to moment dla słabiej wytrenowanych zawodników na dwa, trzy ruchy żabkowe.

Pływanie w wodach otwartych, na zawodach, niesie ze sobą dodatkowe doświadczenia:
  • tłok i ścisk,
  • możliwość uderzenia lub podtopienia,
  • wysokie tempo.

I do tego można się przyzwyczajać płynąc na treningach blisko siebie, przepływając przez grupę, trenując zwroty przy bojach, etc.



Podpowiedź 1.
Często na zawodach, w tłoku, zdarza się, że ktoś może ściągnąć nam okulary. Zabezpiecza się przed tym nakładając najpierw okulary, a potem czepek.

Podpowiedź 2.
Taśmę od zamka należy tak przełożyć, by nie było możliwości łatwego rozpięcia w wodzie przez pociągnięcie.

Podpowiedź 3.
Do zakładania pianki używać foliowych woreczków, ułatwiają poślizg pianki przez ciało.

Podpowiedź 4.
Smarować szyję, a zwłaszcza zabezpieczać kark przed otarciem.
Także nasmarowane olejkiem ciało może ułatwić zdejmowanie pianki.

Podpowiedź 5.
Pływać, pływać, pływać.
Filmiki instruktażowe o kraulu.

Brak komentarzy: