Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprzęt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprzęt. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 maja 2015

U-lock Kryptonite Evolution

Rozmowa w sklepie:
- Potrzebuję dobre zapięcie rowerowe. Nie, nawet nie dobre... Potrzebuję bardzo dobre!
- Polecam to - i sprzedawca sięgnął po:

Typowy u-lock z wyróżniającą się pomarańczową okładziną na korpusie

U-lock Kryptonite Evolution series 4  
niemożliwe do sforsowania "na szybko".
Strona produktu >link<.

O to chodziło!

Cena - wysoka, ale stopień bezpieczeństwa także (8/10)

Informacje z opakowania, o tym jakie dobre to to jest!

Mocowanie do ramy do przewożenia zapięcia

Jeden z trzech kluczyków ma świecącą diodę

Byłem przeszczęśliwy do momentu, gdy po niecałym miesiącu użytkowania - użytkowania w garażu, nigdy "pod chmurką" - wyjmując kluczyk z zamka napotkałem opór. Pociągnąłem, kluczyk wyszedł, a ja wiedziony złym przeczuciem postanowiłem jeszcze raz rozpiąć i spiąć kłódkę.
Kluczyk już nie wszedł do końca.
Obracał się w zamku i... nic więcej się nie działo.

Kluczyk powinien wejść 1 cm głębiej w zamek
Po minutach złości i usiłowania sprowadzenia adrenaliny do poziomu pozwalającego na zrównoważony kontakt ze sklepem usiłowałem otrzymać poradę co z tym zrobić.
Czułem się zobowiązany zadzwonić do sklepu, nie do ślusarza, bo urządzenie zamykające (co widać na zdjęciu) nie jest tanie.
Rada sprzedawcy nr 1: pewnie coś zawilgotniało w mechanizmie, trzeba napuścić smar, powinno pomóc.
- Ale kluczyk nie wchodzi do zamka!
- Smar, powinno pomóc.

Rada sprzedawcy nr 2 po kwadransie zbijania hormonów do poziomu funkcjonowania w społeczeństwie: proszę zdemontować zapięcie, będziemy reklamować.

Trzeciej rady nie potrzebowałem.

Sytuacja stawała się zabawna, a ilość zaangażowanych w nią osób rosła.

Rozwiązanie zadania stało się zarazem ciekawym testem odpowiadającym na pytanie:
"a co jest warte takie zapięcie"?

Korpus zapięcia jest z takiego samego materiału jak pręta "U"

Film o tym jak sobie usiłowali poradzić nożycami jest poniżej.


Ja za to ruszyłem do pracy z piłką do metalu.
Efekt parominutowych zmagań był... żaden. Co prawda przepiłowałem silikonowy ochraniacz, co prawda zarysowałem farbę, i to był koniec.

Użycie piłki do metalu nic nie dało!
Piłka do metalu nie jest w stanie nawet ruszyć zapięcia.
Ani wygiętego pręta "U", ani korpusu.


Może z boku dałoby się rozwiercić?
Zarysowane czoło korpusu pozwala jedynie domniemywać, że mogłoby się udać rozwiercanie, ale tego nie przetestowałem, gdyż objawił się zbawca ze szlifierką kątową, zwaną gumówką.
Jedna tarcza i parę minut pracy dało taki oto efekt:

Po rozcięciu. Maksymalne rozchylenie

Prześwit nie jest zbyt duży, zaledwie parę centymetrów

Krótkie podsumowanie:
bardzo dobre zapięcie, trudne do sforsowania - potrzebne elektronarzędzia, warte swojej ceny (już od ok. 170 zł i więcej).

Ale...

mało precyzyjne spasowanie klucza i mechanizmów spowodowało, że zapięcie stało się bezużyteczne, a to co było zaletą stało się przekleństwem (analogia z drzwiami i tylko drzwiami kabiny pilota i niedawnym wypadkiem samolotowym jest jak najbardziej na miejscu, bo rozmiar tragedii już zdecydowanie nie!).


Na pocieszenie dodam, że takie przypadki, jak mój, są dość rzadkie.
Na zmartwienie, że jednak się zdarzają.


***
ps.
Teraz przede mną reklamacja.
Dopiszę jak się skończyło.
Trzymajcie kciuki, by się nie okazało, że "zapięcie było użytkowane niezgodnie z przeznaczeniem i nie podlega reklamacji".


środa, 26 listopada 2014

Import plików z Suunto / How to import from Suunto to fit (extension)

Ciąg dalszy opracowań technicznych dotyczących importu plików komputerowych.
Poprzedni dotyczący Garmina znajdziesz tutaj, a poniżej coś dla posiadaczy Suunto.

***
By innym trenerom na całym świecie ułatwić życie krótkie instrukcje będą także po angielsku.
To live with more easily - instructions in English are under each photo.
***

Przypomnę, że pliki tcx (i inne, podobne) są dość  "duże i ciężkie". Na szczęście istnieją dość "lekkie" pliki fit i chodzi o to by się do nich dobrać.


Jak to zrobić?
Oto krótka instrukcja przygotowana przez zawodnika Sidor Teamu - Rafała Lasotę
Dziękuję za włożoną pracę! Bardzo ułatwia życie!

Zapraszam do wdrażania instrukcji "Suunto dla opornych"!

How to import from Suunto to fit (extension)

Instrukcje są zawarte na zdjęciach więc niewiele więcej trzeba dodawać.


Plug in Your Suunto to computer (usb)

Podobnie jak przy poprzedniej instrukcji: 
utwórz folder na kopiowane pliki (na przykład na pulpicie, i na przykład nazwij go "Suunto zrzuty").



Suunto work like internet www (movescount)

Do plików dostajesz w widoku strony internetowej. Więc jeśli kiedykolwiek gościłeś na serwerze Suunto, to nie powinieneś czuć się zagubiony.



From menu choose "my actevieties move" (translate from polish) and choose training

Lokalizujesz odpowiedni dzień, właściwą aktywność i w menu wybierasz opcję wyeksportowania pliku. Łatwizna!



From menu > export "export actievietes move" (translate from polish)



Exported file  appears in the Finder

I to jest te moment, w którym możesz przenieść interesujące pliki do wcześniej utworzonego katalogu na kopiowane pliki.
To już koniec działań. "Spakuj" pliki lub cały folder (zajmą jeszcze mniej miejsca) i wyślij.

Send file (fit) - attachment to mail. Done!


***
Dla chcących mieć instrukcję u siebie: jest do pobrania tutaj (2,1 MB, 7 x jpg, zip).

***

Update / EDIT

Dla korzystających z systemu Windows (instrukcję dosłał Jarosław Świątek, też Sidor Team)
  1. Należy zalogować się/wejść na konto Movescount.
  2. Następnie z zakładki MY MOVES wybrać LATEST MOVE lub SUMMARY (chodzi o to aby był widoczny na górze strony kalendarz z zapisanymi/zsynchronizowanymi aktywnościami).
  3. Klikamy w interesującą nas aktywność.
  4. Nad wybraną aktywnością pojawia się pasek, na którym jedną z opcji jest EXPORT MOVE - najeżdżamy kursorem. 
  5. W wyniku czego rozwijają się różne opcje exportu. Wybieramy EXPORT AS FIT i zapisujemy we wcześniej przygotowane miejsce/katalog (w moim przypadku jest to katalog o nazwie "FIT" do którego kopiuję również pliki FIT z Garmina  przed ich wysłaniem).

  • Log in MOVESCOUNT.
  • From MY MOVES choose LATEST MOVE or SUMMARY.
  • Click on acitivity and choose EXPORT MOVE.
  • From EXPORT MOVES select EXPORT AS FIT, save on prepared folder and send. Done!


***

Czekam na kolejne uzupełnienia od użytkowników.
Proszę, poszerzmy tę bazę wiedzy o imporcie plików.

sobota, 15 listopada 2014

Import plików z Garmina / How to import from Garmin to fit (extension)

Chciałbym przedstawić jedną z niedocenianych spraw w życiu trenera: odbiór importowanych plików od zawodników.

***
By innym trenerom na całym świecie ułatwić życie krótkie instrukcje będą także po angielsku.
To live with more easily - instructions in English are under each photo.
***

Gdy rzecz ma się jednego zawodnika, to wielkości plików jeszcze można przetrzymać, gdy odbiór dotyczy importowania od więcej niż dwóch sprawa zaczyna nabierać pierwszorzędnego znaczenia. Mimo rosnących pojemności pamięci masowych można dość szybko zapełnić nośniki danych. Mimo szybkości transferu czasami jest się w takim miejscu, że z rozrzewnieniem wspomina się prędkości telefonicznego modemu.

W dość popularnym urządzeniu monitorującym jakim są mierniki Garmin'a pliki tcx są dość  "duże i ciężkie". Na szczęście istnieją dość "lekkie" pliki fit i popularne urządzenia marki Garmin umożliwiają wyciągnięcie takich plików.


Jak to zrobić?
Oto krótka instrukcja przygotowana przez zawodnika Sidor Teamu - Klaudiusza Cichońskiego
Dziękuję za włożoną pracę! Bardzo ułatwia życie!

Zapraszam do wdrażania instrukcji "Garmina dla opornych"!

How to import from Garmin to fit (extension)

Instrukcje są zawarte na zdjęciach więc niewiele więcej trzeba dodawać.


Plug in Your Garmin to computer (usb)

Potwierdzam, że użytkownicy komputerów spod znaku "ugryzionego jabłuszka" mają łatwiej, ale nie wywołujmy "świętej wojny" Apple kontra Windows. Zostawmy to sfrustrowanym dzieciakom i niespełnionym informatykom.

Jedna rzecz, którą warto wykonać już teraz, a o której Klaudiusz wspomni za kilka slajdów:
utwórz folder na kopiowane pliki (na przykład na pulpicie, i na przykład nazwij go "Garmin zrzuty").

On desk You have got icon mass memory from Your Garmin

Kolejnym krokiem po podłączeniu Garmina przez usb i zlokalizowaniu ikony pamięci na pulpicie jest: "dwuklik" w nią.

"Click" on icon and "click" on catalog  > Garmin

Zagłębiamy się w drzewo katalogów, by znaleźć  > Activieties

Find catalog  > Activieties

I to jest to miejsce w opicie, w którym, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to właśnie nadeszła na to pora: utwórz katalog na pulpicie na kopiowane pliki albo skopiuj je w dowolne miejsce, np. na pulpit lub do wybranego katalogu.

Files with extension .fit have always yyyy-mm-dd and number; copy and paste or drag and drop to new catalog

To już koniec działań. "Spakuj" pliki lub cały folder (zajmą jeszcze mniej miejsca) i wyślij.

And from new catalog send to coach. Done!



***
Dla chcących mieć instrukcję u siebie: jest do pobrania tutaj (4 MB, 7 x jpg, zip).



***


UPDATE // EDIT:

Uzupełnienie Piotra Nowaka (też Sidor Team; dziękuję!)

Alternatywna wersja dla posiadaczy Garminów (310xt/910xt) używających ANT+
(dotyczy Apple):

  • Zlokalizuj folder:


Users / User_name / Library / Application_support / Garmin/Devices / ID_urzadzenia
  • Tam znajduje się folder FIT w którym znajdują się pożądane pliki.




***

UPDATE // EDIT 2: 

posiadacze Suunto instrukcję mają w tym miejscu.


***

Czekam na kolejne uzupełnienia od użytkowników.
Proszę, poszerzmy tę bazę wiedzy o imporcie plików.

poniedziałek, 27 października 2014

Naprawianie roweru

- A jak się sędzia przyczepi?
- To mu powiesz, że jest to do mocowania modułu GPS z kamerką.

Z dylematów i rozważań przedstartowych


Tytuł nieco na wyrost, ale doskonale oddaje "sprzętową przygodę" Sidor Teamu, która rozegrała się tuż przed Ironman'em Barcelona.

Naprawa roweru może być łatwa.
Jeżeli przez to rozumieć regulację ustawień i likwidację luzów, to w ogóle może to być banalna czynność.
Jeśli ma to być wymiana jakiejś części, to nie zawsze, ale może też może być to dość łatwe, aczkolwiek dyskusyjna jest wymiana ramy - przede wszystkim czy kwalifikuje się to jako naprawa?


Naprawa może też być dość trudna.
Szczególnie trudna, gdy dotyczy pękniętej ramy.
Ekstremalnie trudna, gdy takie uszkodzenie odkryje się tuż przed zawodami.
"Tuż", czyli dzień wcześniej, akurat wtedy, gdy za parę godzin trzeba wstawić rower do strefy zmian.
O tak, to bardzo, ekstremalnie i niebotycznie trudna sytuacja, a naprawa NIEMOŻLIWA!

I taka sytuacja zdarzyła się.
Zdarzyła się naprawdę!

Za parę godzin trzeba oddać rower do strefy, gdy nagle...!
Gdy nagle okazuje się (podczas regulacji tylnej przerzutki), że naprawiony dawno temu tylny widelec znowu uległ kontuzji, zmęczeniu materiałowemu, jak zwał, tak zwał: pękła aluminiowa rurka tylnego widelca!

Wiem, dziwnie się to zdjęcie ogląda, bo nie dość, że uszkodzenie jest od spodu, to jeszcze rower został przekręcony i uniesiony do zdjęcia. Popracuj nieco wyobraźnią, by umiejscowić pęknięcie w przestrzeni i na tylnym widelcu roweru.
Rozpoczęło się gorączkowe poszukiwanie środków zaradczych.
Pierwsza myśl: aluminium da się spawać!

Warsztat ulokowany przy expo powinien być pomocny.
Był. A jakże. Ale tylko w udzieleniu informacji, że tego nie są w stanie zrobić i że raczej nie uda się znaleźć czynnego warsztatu samochodowego, który by od ręki zespawał pęknięcie.

Pojawiła się zatem druga myśl: pożyczymy rower lub wymienimy ramę.
To też nie było takie łatwe.
Może popołudniu, może ktoś będzie, może da się przekonać i może uda się pożyczyć.
Może...

Trzeciej myśli: kupimy nowy rower, jakoś nikt nie chciał głośno wypowiedzieć.

Godzina oddawania rowerów zbliżała się nieubłaganie.

I pojawiło się, wymuszone potrzebą, rozwiązanie!

Pęknięcie pozwalało jeździć, ale stanowiło dość duże potencjalne zagrożenie.
W związku z tym należało je zminimalizować odpowiednio zabezpieczając uszkodzenie i rygorystycznie przestrzegając płynnej jazdy.

Jak niemożliwe stało się możliwe?

Z wykorzystaniem puszki po napoju (puszka szczęśliwie nie była aluminiowa!) i życzliwości hotelowej obsługi (metalowe, skręcane opaski).



Z puszki wycięta została opaska:

I okręcona wokół feralnego miejsca:

Zabezpieczona opaskami:

Tak, że całość wyglądała na dość bezpieczne, no, nadużyłem tego pojęcia, raczej na dość skuteczne, rozwiązanie:

Pozostała do rozwiązania jeszcze jedna kwestia.
Jak zrobić, by żaden z sędziów nie miał wątpliwości przy dopuszczaniu roweru do startu?
Właśnie tak:

Są to śrubki do mocowania modułu gps z kamerką, bo kręcimy film ze startu Sidor Teamu w IM Barcelona.
:)

Jak zapewne czytelniku tego bloga wiesz, obaj, i Tomek, i Przemek ukończyli zawody uzyskując wspaniałe czasy i ustanawiając życiówki.
O czym możesz przeczytać w tym miejscu.

piątek, 29 czerwca 2012

T2: zmiana rower-bieg

T2 jest slangowym opisem wszystkich czynności związanych z kończeniem jazdy na rowerze  i rozpoczęciem biegania, jest skrótem wziętym bezpośrednio z języka angielskiego (T - transition), a cyfra "2" informuje, że jest to druga zmiana (jest jeszcze jedna: T1, tu możesz o niej przeczytać);
czasami skrótem T2 opisuje się strefę zmian: "od kreski do kreski".


Przypomnę jeszcze raz (było o tym przy opisywaniu T1):
Obie zmiany, T1 i T2, zwane są czwartą konkurencją.
Równie ważną jak pozostałe trzy i choć strata czasowa w porównaniu do czasu wyścigu na 226 km jest niewielka, to wraz ze skróceniem dystansu zyskuje na znaczeniu.
Nawet "ironmani" wykonują szybkie zmiany, bo i zawsze to parę (?; czasami nawet kilkanaście!) minut w zapasie, a poza tym płynna, szybka zmiana daje poczucie perfekcyjności, dobrego przygotowania i nie wybija z rytmu wyścigu.

Aby wykonać doskonałą zmianę trzeba najpierw odpowiednio ją przygotować.
  1. Dobrze mieć listę potrzebnych rzeczy: czytaj: dzień przed triathlonem
  2. Dobrze wiedzieć jakie czynności należy niezbędnie wykonać.
Czynności wykonywane w T2 oraz tuż przed wbiegnięciem do strefy zmian należy mieć opanowane do perfekcji i warto przećwiczyć ich kolejność, tym dokładniej, im mniejsze ma się doświadczenie i triathlonowy staż; także przed sprintami i dystansem olimpijskim, podczas których kilkanaście zyskanych sekund może warunkować np. miejsce na podium.

Opisane poniżej zmiany dotyczą krótkich dystansów i wraz z ich wzrostem, amator, może dodawać różne, wydłużające pobyt w T2 elementy wyposażenia oraz wykonywać czynności, na które profi nigdy by się nie zdobył.

***

Zaczynamy!

Wyposażenie:
  • buty do biegania ze szczególnym zwróceniem wagi na... sznurowadła, lub ich brak, lub inne sposoby szybkiego przytrzymania stopy w bucie; 
  • numer przymocowany na taśmie (najczęściej masz go już na sobie po jeździe na rowerze); 
  • czapeczka lub daszek (niekoniecznie, tylko jeśli lubisz); 
  • potrzebne odżywki, bidon.
W T2 masz już swoje miejsce, to ręcznik, który rozłożyłeś układając przed startem przygotowane na wyścig wyposażenie.

***

Zalecenia dotyczące unikania pewnych czynności są takie same jak te odnoszące się do zaleceń obowiązujących w T1.
Unikaj:
  • siadania 
  • picia i jedzenia - zrobisz to już biegnąc
  • zakładania koszulki - przecież jechałeś w koszulce
  • zakładania skarpet, zwłaszcza kompresyjnych 
  • sznurowania butów (!)
***

Przygotowanie butów biegowych do szybkiego założenia.
Sposób bez zmiany sznurowadeł na różnego rodzaju systemy specjalnych sznurówek, gumek i innych systemów mocowań.

1. Przez końce sznurowadła nawlecz stoper.
2. Końce sznurowadeł zawiąż na końcu uprzednio jedną ze sznurówek przekładając pod przeplecionym przez dziurki najbliżej palców środkiem sznurowadła (strzałka).


2. Odpowiednio zaciskając sznurowadło dopasuj je tak by:
- można było włożyć stopę,
- po zaciągnięciu stopa w miarę dobrze była trzymana przez cholewkę.
3. Jednym ruchem podciągnij sznurowadło i następnie dosuń stoper.

4. Po zakończeniu zaciągania sznurówki wygląda to tak (lub bardzo podobnie):

***

Na długim dystansie i przy złej pogodzie może się okazać niezbędnym:
  • założenie bluzy (ale ma być zdjęta z ciebie i gotowa do założenia, a nie ułożona w kostkę, to nie koszary!); 
  • założenie suchych skarpet (przed wyścigiem załóż je na stopy, a potem zdejmij i ułóż odpowiednio, czyli tak by je założyć jak najszybciej).
 Jeśli pada lub może padać, to buty połóż podeszwą do góry!

***

W czasie wyścigu:

Gdy zbliża się koniec jazdy podnieś się z siodła, naciągnij ciało ku kierownicy, wykonaj kilka "młynków" o wysokiej kadencji i przede wszystkim:
  • rozepnij buty, 
  • wysuń stopy z butów i postaw na nich,
  • zrób przekrok nad siodełkiem i przygotuj się do zeskoczenia z roweru



Na zdjęciu powyżej zawodnik przygotowuje się do zejścia z roweru trzymając nogę wolną "ZA".
Czasami może się przydarzyć, że but na którym stoi podczas zeskoku wypina się. Trzeba się wtedy zatrzymać i wrócić po but.
By tego uniknąć opracowano metodę zejścia, w której wolna noga trzymana jest "PRZED".
Do takiej pozycji można dojść dwojako:
  • najpierw ustawić nogę "ZA", a potem przenieść między ramą a nogą opartą na pedale do przodu,
  • robić od razu przekrok przez górną rurą ramy (z zamocowaną torebką za kierownicą może się nie udać - za mało miejsca)
Alternatywą jest wypięcie butów z pedałów i bieg w nich do miejsca zmiany - wtedy tracisz czas na ich zdjęcie.

***

Po minięciu kreski:

Biegnij z rowerem w strefie zmian!

Odstaw rower na wieszak lub przygotowane dla niego miejsce.
Zdejmij kask.
Załóż buty.
Biegnij!

W czasie biegu przekręć numer z tyłu na przód.

Buty biegowe, jeśli w dalszym ciągu nie używasz skarpet, powinny być wytalkowane, a krawędzie cholewki mogą być dodatkowo wysmarowane kremem (przypominam, że jechałeś boso).

I znowu tak wykonana zmiana daje minimum kilkadziesiąt sekund, aż do kilkunastu minut. Wiem, niewiarygodne, ale polecam sprawdzenie w komunikatach ile niektórzy potrafią spędzić czasu w strefie zmian.
Nawet kilkadziesiąt sekund na dystansie sprinterskim warunkuje bycie w czołówce lub daleko poza nią.
Dlatego warto mieć przygotowaną i przećwiczoną zmianę!

środa, 20 czerwca 2012

T1: zmiana pływanie-rower

T1 jest slangowym opisem wszystkich czynności związanych z kończeniem pływania i rozpoczęciem jazdy na rowerze, jest skrótem wziętym bezpośrednio z języka angielskiego (T - transition), a cyfra "1" informuje, że jest to pierwsza zmiana (jest jeszcze jedna: T2, ale o niej następnym razem);
czasami skrótem T1 opisuje się strefę zmian: "od kreski do kreski".



Obie zmiany: T1 i T2 zwane są czwartą konkurencją.
Równie ważną jak pozostałe trzy i choć strata czasowa w porównaniu do czasu wyścigu na 226 km jest niewielka, to wraz ze skróceniem dystansu zyskuje na znaczeniu.
Nawet "ironmani" wykonują szybkie zmiany, bo i zawsze to parę (?; czasami nawet kilkanaście!) minut w zapasie, a poza tym płynna, szybka zmiana daje poczucie perfekcyjności, dobrego przygotowania i nie wybija z rytmu wyścigu.

Aby wykonać doskonałą zmianę trzeba najpierw odpowiednio ją przygotować.
  1. Dobrze mieć listę potrzebnych rzeczy: czytaj: dzień przed triathlonem
  2. Dobrze wiedzieć jakie czynności należy niezbędnie wykonać.
Czynności wykonywane w T1 oraz tuż przed wbiegnięciem do strefy zmian należy mieć opanowane do perfekcji i warto przećwiczyć ich kolejność, tym dokładniej, im mniejsze ma się doświadczenie i triathlonowy staż; także przed sprintami i dystansem olimpijskim, podczas których kilkanaście zyskanych sekund może warunkować np. miejsce na podium.

Opisane poniżej zmiany dotyczą krótkich dystansów i wraz z ich wzrostem, amator, może dodawać różne, wydłużające pobyt w T1 elementy wyposażenia oraz wykonywać czynności, na które profi nigdy by się nie zdobył.

***

Zaczynamy!

Wyposażenie:
  • klasyczne buty rowerowe zmień na triathlonowe z jednym lub maksymalnie z dwoma paskami, zwróć uwagę na to, by taśmy zapinały się "do roweru", a nie tradycyjnie - "na zewnątrz" - unikniesz wkręcenia pasków; 
  • numer przymocuj na taśmie; 
  • okulary i kask przygotuj takie by nie tylko spełniały swoje zadanie, ale także pozwoliły się szybko założyć; 
  • potrzebne odżywki przymocuj do roweru; 
  • bidon, zestaw naprawczy przymocuj do roweru.
Na dłuższym dystansie popularnym jest trzymanie bidonów za siodełkiem - sprawdź czy nie wylecą, jeśli mocowanie jest zbyt luźne - dociągnij je lub użyj dodatkowych gumek. Wolne wysuwanie bidonu z ciasnej obejmy jest lepsze niż jego utrata.

W T1 przy rowerze zajmij miejsce dla siebie układając ręcznik, to twoje miejsce na przebranie.
Ułóż tak kask i okulary by szybko je założyć, czy będą czekały na ciebie na rowerze czy na ręczniku - twój wybór.



Unikaj:
  • siadania 
  • picia i jedzenia - zrobisz to na rowerze 
  • zakładania koszulki - przecież masz ją pod pianką 
  • zakładania skarpet, zwłaszcza kompresyjnych



Na długim dystansie i przy złej pogodzie może się okazać niezbędnym:
  • założenie bluzy (ale ma być zdjęta z ciebie i gotowa do założenia, a nie ułożona w kostkę, to nie koszary!); 
  • założenie skarpet (przed wyścigiem załóż je na stopy, a potem zdejmij i ułóż odpowiednio, czyli tak by je założyć jak najszybciej); 
  • jeśli decydujesz się założyć buty kolarskie bądź pewny, że do kreski jest blisko lub podłoże jest miękkie, jeśli masz do przebiegnięcia 400 m po betonie, to biegnij boso lub w skarpetkach, a buty zakładaj za kreską.
***

W czasie wyścigu:

Wychodząc z wody pobudź krążenie wykonując mocne i szybkie ruchy nożycowe. Jeśli wyjście z wody jest łagodne wychodź "delfinem" odbijając się od dna, unikniesz zaburzenia równowagi, a może nawet wywrócenia się.

Biegnij!

Rozepnij piankę. Zdejmij okulary i czepek - zostaw je w rękawie, podczas wyjmowania ręki z rękawa.
Jeśli obawiasz się że zgubisz ulubione okularki lub gogle wraz z pamiątkowym czepkiem, to trzymaj je w ręce - zostawisz je na ręczniku przy rowerze.

Załóż okulary, kask, pasek z numerem.

Zdejmij rower i biegnij z nim.

Miń kreskę i wskocz na siodełko. W czasie jazdy załóż buty przypięte do pedałów i przytrzymane w odpowiedniej pozycji gumkami (gumki zawsze mocowane są do ramy; nigdy do ruchomych części, np. przerzutek!).


Buty rowerowe powinny być wytalkowane, a krawędzie cholewki mogą być dodatkowo wysmarowane kremem (przypominam, że jedziesz boso).

Krytycznym jest prędkość biegu z rowerem i wskok na siodło (z systemami mocowań bidonów za siodełkiem, może się nie udać lub trzeba zrobić ogromny przekrok - warto przećwiczyć).

Tak wykonana zmiana daje minimum kilkadziesiąt sekund, aż do kilkunastu minut. Wiem, niewiarygodne, ale polecam sprawdzenie w komunikatach ile niektórzy potrafią spędzić czasu w strefie zmian.
Nawet kilkadziesiąt sekund na dystansie sprinterskim warunkuje bycie w czołówce lub daleko poza nią.
Dlatego warto mieć przygotowaną i przećwiczoną zmianę!

***

O T2 następnym razem.

poniedziałek, 14 maja 2012

Jak zawiązać buty do biegania

Poprzednio pisałem o tym jak rozpocząć przeplatanie sznurówek w bucie, co mogło okazać się ważne dla osób o szerokich stopach, miłośników biegania minimalistycznego oraz ultramaratończyków.

Skoro było jak rozpocząć, to dzisiaj będzie o tym jak skutecznie zakończyć sznurowanie butów do biegania, by w czasie biegu uniknąć przykrej sytuacji rozwiązania sznurówek.


Ma być:
  1. łatwo
  2. prosto
  3. szybko
Dodatkowo:
mają to być rozwiązania sprawdzone i skuteczne.
Proszę bardzo, oto one!

Rozpoczyna się zaplataniem kokardki w sposób tradycyjny, od skrzyżowania sznurówek:



A potem zrobienia "uszu" i zawiązania ich, co kończy się takim efektem jak na zdjęciu poniżej (i nie ma znaczenia czy przeplata się "prawą" nad "lewą" czy odwrotnie, bo z reguły nikt się nad tym nie zastanawia):



Sposób pierwszy:
Składa się razem "uszy" i "ogonki" i wkłada pod którąkolwiek ze sznurówek:

Wadą tego rozwiązania jest to, że jeśli sznurówki są mocno naciągnięte, to trzeba je jeszcze mocniej dociągnąć, aby zrobić miejsce na wpychaną kokardkę, co z kolei spowoduje miejscowy luz (w czasie biegu i tak się rozejdzie). Dla wielu jest to bez znaczenia.
Druga wada ujawni się wówczas, gdy w sznurówki zostanie wpleciony chip. Wtedy zastosowanie takiego rozwiązania może okazać się niewykonalne.

Aby tego uniknąć...
...sposób drugi:

"Uszy" zaplata się ponownie, tak jakby wiązało się pierwszą kokardkę:



Stan po zaciągnięciu:


W tym sposobie już chip nie będzie przeszkadzał!

Wiązanie to ma jedną zaletę:
wystarczy złapać za którykolwiek koniec sznurowadła (ale tylko jeden) i mocno (naprawdę mocno) pociągnąć.
Sznurówka, cały węzeł, się rozwiązuje.



Ponieważ w poprzednim poście pisałem o trzech sposobach, to na koniec trzeci, nieco bardziej skomplikowany (o tyle, że trzeba się go nauczyć):




Życzę czytelnikom skutecznego i szybkiego, i pewnego sznurowania butów!

niedziela, 29 kwietnia 2012

Wiązanie butów do biegania

Przykładów wiązania butów do biegania jest co najmniej kilka.

Każdy z nich ma swoje plusy i minusy.
Minusami z reguły jest dość skomplikowany system zaplatania sznurowadła w dziurki, który wymusza czasami dość dziwne prowadzenie sznurówki najpierw w dół, potem w górę.

Popatrzcie zresztą sami na jeden z przykładów zamieszczony w internecie.
I to samo po polsku.

Miłośnicy zaplatania sznurówek w bucie tutaj (wzmianka o tej stronie po polsku) znajdą prawdziwą kopalnię wiedzy i będą mogli tygodniami wypróbowywać sposoby wiązania butów do biegania.
Od razu przestrzegam, że nie wszystkie są użyteczne.

Można też poczytać tutaj i od razu sobie podyskutować.

***

Wśród wielu sposobów chciałbym przedstawić i zaproponować niezwykle skuteczne rozwiązanie, które dość dobrze wpasowuje się w trend tzw. "biegania minimalistycznego", a na dodatek stanowi wspaniałe rozwiązanie dla tych biegaczy, którzy mając szeroką stopę "zakochali się" w butach o nieco za wąskich czubkach.
Dobre, a raczej odpowiednie sznurowanie poprawia, poprawia ten mankament.

Co najważniejsze:  
  • jest to bardzo prosty sposób.  

Przesznurowanie buta zajmuje tyle samo czasu co tradycyjne wplecenie sznurówki w dziurki.

Zacznę od przypomnienia, a raczej zobrazowania jak to wygląda w tradycyjnym sznurowaniu:


Nic dodać nic ująć. Strzałka (czerwona) wskazuje miejsce pierwszego skrzyżowania sznurówki (pomijam czy "prawa" przechodzi nad "lewą", czy odwrotnie - w takie rozważania bawią się matematycy; dla biegacza jest to bez znaczenia, chyba, że posiada jakieś rzadkie natręctwo).


A teraz popatrz na propozycję nowego zaplecenia sznurowadła, które tym się różni od tradycyjnego, że nie ma pierwszego krzyżowania (czerwona strzałka).
Rozwiązanie proste i genialne!

Żółte linie i wskazujące je strzałki pokazują przeprowadzenie sznurówek do drugiej dziurki (licząc od dołu).


W ten sposób uzyskuje się luz w palcach, nieznaczne "poszerzenie", bo nie opina stopy, cholewki buta, a sznurowanie na śródstopiu zapewnia pewne trzymanie stopy w bucie.

Polecam wypróbowanie, z tym, że warto dać sobie czas kilku treningów, bo pierwsze odczucia mogą być niekomfortowe ("stopa, a raczej palce, latają w bucie", bo nagle znalazły miejsce, którego wcześniej dla nich nie było), ale dość szybko można się do nich przyzwyczaić.

Powiedziałbym, że jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy podążają za trendem biegania minimalistycznego, a cienka podeszwa jeszcze ich przeraża; podobnie jak niedostatki motoryczne nie pozwalające wytrzymać biegu "na palcach" (na śródstopiu).


***


Skoro powyżej było o tym jak "zacząć" przeplatanie sznurowadła w bucie, to warto napisać jak zakończyć sznurowanie, bo tradycyjna kokardka często ulega rozwiązaniu, co wybitnie przeszkadza w biegu.
I nie chodzi mi o patenty z cyklu: gumka, stoperek, specjalne systemy, sznurowadła "z grudkami" czy pogrubieniami, a o sposób na zwyczajne sznurowadła.

Są trzy dobre sposoby, ale o tym może następnym razem.
:)


podobało się, skorzystałeś? postaw kawę autorowi