Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ultra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ultra. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2024

100 km, 200 km , 300 km i jeszcze więcej na rowerze

A do tego solo i na raz.
I jakby tego było mało to w jednym sezonie.

4 lata temu pisałem o czymś innym niż trening sportowy, o czymś co może być dobrym przygotowaniem do rowerowych wyścigów długodystansowych, czyli o swoim bikepackingu, z Wrocławia nad morze i z powrotem.

Oprócz krótkiego opisu przygody i 1000 km trasy więcej tam miejsca poświęcam sprzętowi niż wytrzymałościowym przygotowaniom.

Za to poniżej przeczytasz o podnoszeniu objętości w kontekście wyścigów długodystansowych. Oparłem to na własnym przykładzie.



Jeśli nie jesteś Ironmanem przyzwyczajonym do długotrwałych jednostek treningowych, do pokonywania odległości w okolicach 180 km podczas zawodów i to między pływaniem, a bieganiem, a więc i do treningów rowerowych powyżej 100 km, to najpierw osiągnij taką objętość.

Tu taka "próba generalna" poprzedzająca z 88 kilometrami.
https://www.strava.com/activities/11126975435

100 km na rowerze to taki pierwszy „kamień milowy” do osiągnięcia.

100 km na rowerze po raz pierwszy jest przełomowym osiągnięciem, potem już wystarczy systematycznie przejeżdżać taką odległość.
I stopniowo podnosić objętość.

Dlaczego 100 km? Po pierwsze, to taka ładna, okrągła liczba i robiąca wrażenie. Po drugie czas jazdy około 3 godzin lub ponad 5 pozwala poczuć wszystkie niedogodności i niedopasowania pozycji, a więc daje możliwość poprawienia jej.

Można taką jazdę realizować jako jazdę, jak to mówią: wokół komina, co jest najczęstszym sposobem na wyjeżdżenia. Można wykorzystać warunki atmosferyczne, przede wszystkim wiatr w plecy! 

Tu taki przykład 140 km:
https://www.strava.com/activities/11285472406


Jak można się domyślić wiało z południa.

Można też taką jazdę realizować jako jazdę „tam” + nocleg i „powrót” następnego dnia lub kolejnego.

Tu przykład wyjazdu na DFBG do Lądka Zdroju (116 km):
https://www.strava.com/activities/11933087016

i powrót (też 116 km, choć inną trasą):
https://www.strava.com/activities/11949498066

Aż w końcu, tak jak i u mnie, przyjdzie osiągnięcie kolejnego „kamienia milowego”, czyli 200 km.

Postanowiłem przejechać to na znanej sobie trasie (znanej odcinkowo) i przy okazji realizując swój stary pomysł i wypełniając po drodze kilka założeń:

1. wokół Wrocławia (miasto w którym mieszkam) z przejazdem przez prawie wszystkie satelickie miasteczka [Oborniki Śląskie, Trzebnica, Oleśnica, Jelcz-Laskowice, Oława, Sobótka, Środa śląska, Brzeg Dolny];

2. kształt miał być jak najbardziej zbliżony do koła z Wrocławiem w środku;

3. Minimum 200 km, by miało posmak brevetu.



Gdy już 200 km było za mną, to trzeba było wyznaczyć kolejny cel. Jak łatwo się domyślić było to 300 km.



I tutaj chciałbym zwrócić uwagę na kilka aspektów, które mogą się przydać.

Różnica między 200 a 300 jest znaczna, ale nie wymaga już dodatkowych przygotowań. Przejeżdżasz 200, to i 300 przejedziesz!

Rolę wiodącą odgrywa wygoda pozycji, odpowiednia intensywność i właściwe odżywianie i nawadnianie.

Czym jest odpowiednia intensywność? To jest taka prędkość jazdy, która daje poczucie nieprzerwanej jazdy przez cały dzień, bez sapania, pocenia się, ścigania - po prostu jedziesz. Właściwe odżywianie też jest takie: je się i pije takimi porcjami i z taką częstotliwością, by nie doprowadzić do załamania.
Są to tak mocno zindywidualizowane sprawy, że właśnie po to są jazdy na krótszych odcinkach by wiedzieć czym jest odpowiednia intensywność i właściwe odżywianie i nawadnianie.

No dobrze było 100, było 200, było 300 km.

Co po 300 km?

400 km!

Tę odległość postanowiłem przejechać jadąc nad morze, przy okazji realizując kilka założeń i planując kilka osobistych rekordów.

Ze względu na wiek (ech, niestety lata lecą) nie jeżdżę już tak szybko jakbym chciał. Na dodatek obciążony rower nie sprzyja rozwijaniu prędkości, które są podstawą podczas zawodów.

Moją ustaloną jest ok. 20 km/h (czyli mogę jechać i jechać) i tak sobie przeliczyłem prawdopodobny czas jazdy netto. To łatwe: odcinek 400 km podzielone przez prędkość daje czas jazdy 20 godzin. Do tego dochodzą przerwy na jedzenie (nie lubię jeść podczas jazdy), odpoczynek, przebieranie się, a więc doba - 24 godziny - powinny wystarczyć.

Odpowiedni odcinek znalazłem na mapie: Wrocław - Kołobrzeg. W zupełności wypełniał przyjęte założenia, nawet z nawiązką.
Wyjechałem ok. 20:00 i dojechałem przed 20:00 następnego dnia.



No i proszę… można? Można!

Skoro mi się udało, to i jest to w zasięgu każdego. Wystarczy się tylko odpowiednio przygotować.

***

Kilka uwag na koniec:

Przy tak długiej jeździe wariant noc-dzień może nie każdemu odpowiadać. Może lepszy byłby dzień-noc, albo nawet dzień południe lub popołudnie-noc-dzień. Nie wiem. To także mocno zależy od osobistych preferencji, a zwłaszcza odporności na brak snu i odwagę w samotnej jeździe przez ciemny las.
Ja wybrałem wariant noc-dzień, bo na początku jechałem po trasach, które znałem, choć zamiast położyć się spać usiadłem na rowerze (kolejne 12 godz. bez snu). 

Jazda w nocy i oświetlenie drogi. 
Warto spróbować pojechać choć 1 godzinę w nocy, poza miastem, poza oświetlonymi drogami, by wiedzieć z czym trzeba się zmierzyć i jakie oświetlenie jest potrzebne, a jest to priorytetowe nie tylko ze względu na innych użytkowników dróg, ale na własne bezpieczeństwo jazdy, kierowania i prowadzenia w śladzie roweru, bo asfalty są w wielu miejscach kiepskie: dziurawe i kalafiorowate; a w nocy nie wszystko się zobaczy.

Siodełko, spodenki oraz krem/maść, to najważniejsze dopasowanie. Po to są jazdy z mniejszym przebiegiem niż doba na siodełku; właśnie te 100 i 200 km.

Może się zdarzyć, że dopiero po wielu godzinach poczujesz ból nadgarstków, szyi… cóż, przerwa i gimnastyka pomaga, choć nie na zawsze na długo.

Naucz się jeździć wolniej, jednostajnie i zapobiegać zapaściom spowodowanych brakiem sił, czyli zwracaj uwagę na systematyczne jedzenie i picie. Zlekceważysz na początku, bo jedzie się lekko i przyjemnie, a potem nie dojedziesz w zaplanowanym czasie.

To co? Widzimy się w 2025 na trasie?

***

Wszystkie szczegółowe dane i zdjęcia znajdziesz na moim profilu:

czwartek, 24 maja 2012

Ultramaraton, ultrabieganie, ultra

Dzisiaj przedstawię tekst wprowadzający dość pobieżnie w świat ultrabiegania, który został przygotowany dla serwisu maratonypolskie.pl jako część składowa "Poradnika Biegacza", który z kolei powstaje na zamówienie Decathlonu, a przygotowywany jest przez specjalistów z danej konkurencji/dyscypliny.



1. Czym jest ultra?

"Kiedy do mety zostaje 30 km wiesz, że zaraz skończysz".

Przede wszystkim wyjaśnię czym jest ultramaraton.
Pod pojęciem ultra ukrywa się dystans dłuższy od zwykłego maratonu. 43 km już podchodzi pod ultra, ale to nie jest i pewnie nigdy nie będzie poważne i poważane. Znaczące już jest 50 km, a potem wszelkie "równe i okrągłe": 100, 200, 250 lub czasowe: 6, 12, 24, 48, itd. Czasami dystans jest określony dwoma wybitnymi punktami np. Sparta i Ateny (Spartathlon) i wtedy jest uwarunkowany odległością między nimi. I tym właśnie jest ultramaraton, jest biegiem wykraczającym poza dystans maratonu. Jego dolna granica jest precyzyjnie określona, natomiast góra jest otwarta, gdyż zawsze można ustalić dystans jeszcze dłuższy od poprzedniego.

2. Jak się przygotować?

"Jesteś zdziwiony, że o 6.00 rano ktoś jeszcze śpi".

Przygotowania wymagają wzrostu objętości, często w pojedynczej jednostce. Nie jest to konieczne, ale niezbędnym jest zwiększenie tygodniowej objętości. To "minus". "Plusem" jest spadek intensywności biegania. Całość składa się na znacznie zwiększony czas poświęcony na trening.
Planowany dystans będzie znacząco wpływał na przygotowania, bo inaczej trzeba się przygotować do wyścigu "Two Oceans” 56 km, a inaczej do wyścigu 48 h.
Te krótkie ultramaratony można oprzeć na treningu maratońskim z dłuższymi, ponadmaratońskimi, wybieganiami, w tym drugim przypadku już nie.

Przygotowując się do biegu na 100 km warto wybiegania oprzeć o jednostkę zawierającą dystans 50 km, ale są też tacy, którzy powinni przebiec na treningu i 70 km.
Tempo biegu znacząco spada, gdyż utrzymanie tempa bc1 lub owb1 może okazać się zbyt męczące po 70, 80 kilometrach. Tempo truchtu jest jak najbardziej odpowiednie, choć brak przygotowań szybkościowych uważam za duży błąd ultramaratończyka.
Powinien on biegać tzw. tempa lub tzw. akcenty szybkościowe i to na dość wysokiej intensywności dobranej z fizjologicznych zakresów. Jedna sesja w tygodniu typu 5 x 2 km lub 3 x 3 km, lub 12 x 1 km, lub 2 x 10 km w tempie bc2, a krótsze odcinki nawet w trzecim zakresie, są bardzo pożądane i powinny być stosowane.
Podobnie do treningu dwa razy dziennie.
Lepiej 7 jednostek treningowych o dużej objętości zrealizować w 4, 5 dni i zostawić sobie 2, 3 dni wolne w tygodniu, niż trenować codziennie.
Bardzo ważnym zabezpieczeniem jest trening uzupełniający, zarówno typowo siłowy jak i gibkościowo-rozciągający. Po jednej sesji w tygodniu w zupełności wystarczy. Jeśli do tego doda się dojazdy do pracy na rowerze, jedną godzinę pływania w tygodniu, masaż, saunę, to można mówić, że przygotowania są właściwe i odpowiednie, i zabezpieczają przed urazami wynikającymi z przeciążenia.


3. Jak dobrać ubranie?

"Uważasz, że stanowczo za mało jest rzeczy do biegania w brązowym kolorze zakrzepłej krwi".

Każda (!), ale to absolutnie każda część garderoby jaką zakłada się na siebie musi być sprawdzona i nie może powodować jakichkolwiek niedogodności i dyskomfortu.
Małe otarcie podczas maratonu spowoduje tragedię w zawodach na 100 km, otarte brodawki na sutkach mogą mocno upośledzić bieg, a otarcia stopy w ogóle go uniemożliwić. Jednej recepty nie ma. Ma być wygodnie. Jeśli taką wygodę zapewnia najnowsze rozwiązanie high-tech, to ma to być high-tech, jeśli stara i wysłużona koszulka bawełniana, to ma to być właśnie taka koszulka. Stąd pierwszorzędnego znaczenia nabierają długie wybiegania. Jeśli jakakolwiek część garderoby powoduje choćby najmniejszy dyskomfort, to się ją odrzuca i zostawia na krótkie, np. na maraton, dystanse.
Szczególnym przypadkiem są buty. Oprócz bezwzględnie przestrzeganego kryterium
wygody dodatkowo muszą (!) być szerokie w palcach i śródstopiu, oraz zapewniać luz w palcach (doświadczeni zawodnicy mogą mieć odmienne preferencje, ale początkujący ultras powinien przestrzegać powyższego zalecenia) - pół numeru więcej powinno wystarczyć. Niestety nie każdy producent takie buty produkuje, więc przywiązanie do ulubionej marki trzeba wtedy zweryfikować.
Pomocne sznurowanie znajdziesz tutaj.

4. Jak trenować?

"Uważasz, że najlepszą zabawą jest pobiegać trzy, cztery, godzinki".

Trenuj z głową! Szczęśliwym trafem nie trzeba się spieszyć. Nie na treningach. Można, a nawet powinno się, z powodzeniem znacznie obniżyć tempo wybiegań. Tempo truchtu można przyjąć jako swoje podstawowe. Trening nie musi być codzienny, a nawet nie powinien być, bo oprócz pracy bardzo ważny jest odpoczynek. Jeden, a nawet dwa dni wolne w tygodniu są wskazane i zalecane.
Także wszelkie uzupełniające sporty ze szczególnym uwzględnieniem pływania, jazdy na rowerze i przede wszystkich oddzielnych sesji gimnastycznych ukierunkowanych na poprawę gibkości i elastyczności mięśni.
Dokładnie opisałem to w punkcie drugim.

5. Jak się odżywiać podczas treningów i podczas zawodów?

"Nie czekajcie na mnie z obiadem - to Twoje ulubione zdanie".

Istnieje pełna dowolność. W "Urodzonych biegaczach" można nawet przeczytać o pizzy. Faktem jest, że współczesna dietetyka sportowa potrafi zaopatrzyć sportowców we wszelkie odżywki nawet te na wyścigi sześciodniowe, ale faktem też jest, że po kilku godzinach biegu każda słodycz w ustach poczynając od banana a na żelu energetycznym kończąc powoduje odruch wymiotny i może znacznie zdyskomfortować bieg palącą zgagą. Wtedy przydają się ziemniaki (gotowane, wysoki indeks glikemiczny, "złamanie" smaku słodyczy), ziemniaki i sól (najprostszy sposób na uzupełnienie sodu i zapobieżenie skurczom), a także wszelkiego rodzaju kanapki z mięsem, ryż, jeśli warzywa to gotowane (surowe wymagają zbyt dużego zaangażowania w gryzienie i żucie). Ma to być tzw. "prawdziwe jedzenie", a nie wysokoenergetyczny żel (w przyszłości omówię dokładniej to zagadnienie).

6. Co pić?

"Znasz wszystkie sklepy z piciem i źródła wody w promieniu 40 km od domu".

Wszystko.
No, prawie wszystko, nie przyjmować tego tak dosłownie :)
Podobnie jak w przypadku pokarmów stałych istnieje pełna dowolność. Właśnie po to są długie wybiegania, by dogłębnie wszystko przetestować, bo jeden woli słodkie napoje gazowane, a drugi wodę z cytryną, choć cytryna ze względu na kwasotwórczość jest ze wszech miar wskazana. Także nieocenioną może okazać się soda - jedna łyżeczka popita wodą, która pozwoli opanować pieczenie wywołane nadkwasotą, która to spowodowana jest nadmiarem żeli energetycznych i innych wysokorafinowanych i dostarczających „zastrzyk energii” odżywek.
Ogólna przestroga dietetyczna brzmi: uważaj na słodzone napoje gazowane!

7. Cechy szczególne wybitnych ultramaratończyków.

"Obudzony w środku nocy zaczynasz biec".

Upór, asteniczna budowa ciała, pilnowanie wagi (ciężar ciała jest jednym z kluczowych parametrów), ale nie diety; jeśli dieta czekoladowo-ciastkowa zapewnia odpowiednią ilość kalorii i nie powoduje nadwagi, a zarazem zapewnia siły na trening, to... nie powstrzymuj się! Natomiast pozostałe i wymienione na początku cechy, jak upór czy asteniczna budowa ciała znacząco nie tylko pomagają ale także stanowią o być, albo nie być w świecie ultra. Co prawda było kilkoro ultramaratończyków o atletycznej budowie ciała, ale to są przypadki amatorów z odległych miejsc w klasyfikacji. Jeśli myślisz o karierze ultramaratończyka, a Twoje BMI jest w normie, to postaraj się jeszcze zrzucić 10 kg a będziesz blisko ideału wagowego.
Jest też takie pojęcie "próg bólu". Zarówno w sferze fizycznej, jak i psychicznej. Ultramaratończyk musi umieć przesunąć próg bólu poza powszechnie przyjęte granice. Inaczej może nie dobiec do mety. Tę cechę charakteru, tę swoistą odporność można wytrenować, ale jak łatwo się domyślić jest to bardzo bolesne.

8. Taktyka na bieg.

"Maratończycy patrzą na Ciebie dziwnie, gdy mówisz: po 6 minut na kilometr? Tak szybko?".

Najtrudniejsza sprawa. Wiadomym jest, że im będziesz szybciej biegł, tym szybciej osiągniesz metę, zajmiesz lepsze miejsce, będziesz miał więcej czasu na odpoczynek, a z drugiej strony zbyt szybkie rozpoczęcie i to może już być tempo wolno przebieganego maratonu może okazać się zbyt szybkie.
Dobrą taktyką, zwłaszcza dla początkujących ultramaratończyków, może być przeplatanie biegu marszem, a nawet cykliczne robienie kilku lub kilkunastominutowych przerw na odpoczynek. Interwał praca-przerwa każdy powinien opracować sobie sam. Najbardziej popularnym jest 25/5, czyli 25 minut biegu i 5 minut marszu lub dostosowanie tempa do warunków terenowych: po płaskim bieg, pod górę marsz, z góry bieg lub marsz w zależności od nachylenia.
Wiele rad i wskazówek każdy z ultramaratończyków, mimo ich podania, będzie musiał odkryć dla siebie na nowo, każdą rzecz, każde rozwiązanie sprawdzić na sobie i dostosować pod siebie.
Trenując samemu potrzebna jest też duża świadomość, że nie przyspieszy się swojego rozwoju sportowego, że trenując samemu i samodzielnie często naraża się na duże ryzyko wystąpienia kontuzji, że budując plan i tworząc wizję własnego rozwoju należy bardzo starannie zaplanować każdy element treningu ze szczególnym uwzględnieniem obciążeń treningowych, bo zwiększenie planu przygotowującego do maratonu, do biegu na 100 km dwukrotnie, jest błędem!

***
Wszystkie cytaty pochodzą z mojej książki poświęconej ultramaratonom: "Ukończyć maraton. Część 3. Mistrzostwo".

piątek, 11 lutego 2011

Wielcy biegów ultra

Tytuł może nieco mylący, gdyż nie mam zamiaru opisywać najbardziej znanych biegaczy ultradystansowych.
Bo czyż trzeba przedstawiać Scotta Jurka?
Za to chciałbym pokazać, gdzie ich będziemy mogli spotkać i poprosić o autograf.

Tytuł powinien brzmieć:
Wielcy biegów ultra i ich plany startowe
ale czy nie byłby nieco przydługi?

Scott Jurek ma dość ambitne plany, ale zastrzega, że nie wszędzie może się pojawić;
jak widać poza USA wybiera się raptem 3 razy, z czego 2 razy będzie gościć w Europie.

Zdjęcie ze strony: http://www.vegetariantimes.com/features/editors_picks/750; photo: Luis Escobar


luty
5 Rocky Raccoon 100 Huntsville, TX
11-13 Rock & Roll Mardi Gras Marathon New Orleans, LA
18 Running Wild Event Boulder, CO
25-27 Tokyo Marathon Tokyo, JAPAN

marzec
11-13 Natural Products Expo West Anaheim, CA
19 Chuckanut 50K Bellingham, WA

kwiecień
1 Born To Run Cabaret Chicago, IL
7-9 Entertainment Gathering Conference Monterey, CA
14 Denver Flagship REI Presentation Denver, CO
16 Fruita Trail Running Festival 50M Fruita, CO
22-23 JackRabbit Running Show New York City, NY

maj
7 Miwok 100K Sausilito, CA

czerwiec
26 IAU 24-Hour World Champs Brugg, SWITZERLAND

lipiec
30 White River 50 Miler Crystal Mountain, WA

sierpień
4-7 Outdoor Retailer Summer Market Salt Lake City, UT
26 Ultra-Trail du Mont-Blanc Chamonix, FRANCE

grudzień
4 Rock & Roll Las Vegas Marathon Las Vegas, NV


***

Inna znana i dość charakterystyczna osoba, Anton Krupicka, czyli "ten gość bez koszulki", planuje następująco:

Zdjęcie ze strony: http://mzungofire.blogspot.com/2010/06/why-anton-krupicka-runs-barefoot.html


luty:
5 Rocky Raccoon 100 Huntsville, TX

marzec:
19 Chuckanut 50K Bellingham, WA

kwiecień:
9 American River 50 Sacramento, CA

maj:
7 Miwok 100K Sausalito, CA

czerwiec:
25 Western States 100 Auburn, CA - może z tego startu zrezygnować, o ile dostanie się na: Hardrock 100

sierpień:
14 Sierre-Zinal Sierre, CH
26 Ultra Trail du Mont Blanc Chamonix, FR
Te dwa europejskie starty pod warunkiem zamknięcia w terminie wszystkich spraw zawodowych w USA, w przeciwnym razie nie zobaczymy Antona w Europie.

***

Przy okazji 1:
Geoff Roes
też zaplanował sobie start w UTMB.

Inni podobnie.

Wygląda więc na to, że ci szczęśliwcy, którzy w tym roku pojawią się na UTMB będą mogli zobaczyć sporą część plejady świetnych ultrabiegaczy amerykańskich.

Zresztą UTMB zdobywa taką sławę, że Amerykanie ostro myślą jak podobną imprezę (skala trudności, suma przewyższeń i spinający to szczyt) zorganizować u siebie i nie latać przez ocean, a Japończycy w tym roku debiutują wyścigiem wokół góry Fuji (też wzorowanym na UTMB).

***

Przy okazji 2:
Scott biega w butach Brooks
Anton w New Balance

***

Przy okazji 3:
organizatorzy tegorocznego UTMB przygotowali takie oto wyposażenie obowiązkowe (mam nadzieję, że dacie sobie radę z angielskim);
ciekawe jak Anton z tym się upora?



Obligatory material :


- mobile phone with option enabling its use in the three countries
(put in one’s repertoire the security numbers of the organisation, keep it switched on, do not hide one’s number and do not forget to set off with recharged batteries)
- personal cup or tumbler 15cl minimum (water bottle not acceptable)
- stock of water minimum 1 litre,
- two torches in good working condition with replacement batteries,
- survival blanket 1.40m x 2m minimum
- whistle,
- adhesive elastic band enable making a bandage or a strapping (mini 100cm x 6 cm),
- food reserve,
- waterproof jacket with hood (Gore-Tex or similar) suitable for withstanding bad weather in the mountains. Fabric of at least 60g/m2 (average weight 165g minimum), except in the case when bad weather is expected: fabric around. 90g/m2 minimum (average weight 250g minimum).
- long running trousers or leggings or a combination of leggings and long socks which cover the legs completely,
- warm long sleeved clothing (type « second layer », cotton excluded) of a weight of 180g minimum
- cap, bandana, or buff
- warm hat
- warm and waterproof gloves
- waterproof trousers

wtorek, 5 maja 2009

Bergamo 2009 - Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy

Zakończyła się światowa rywalizacja w biegu 24-godzinnym -
Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy we włoskim Bergamo.




Pojechała tam polska reprezentacja w składzie:
  • KURYŁO PIOTR
  • PĘDZICH WALDEMAR
  • RÓŻYCKI KONRAD
  • RUTA TADEUSZ
  • URBANIAK ANDRZEJ




PIOTR KURYŁO:


TADEUSZ RUTA:


WALDEMAR PĘDZICH:


KONRAD RÓŻYCKI I ANDRZEJ URBANIAK:




Teraz trochę o Konradzie Różyckim (nie powinno to nikogo dziwić).

I gratulacje!

Konrad Różycki został 12 zawodnikiem Mistrzostw Świata i 9 Mistrzostw Europy!




Przypomnienie sprzed roku z:

Mistrzostw Polski z Krakowa.

oraz zeszłorocznych Mistrzostw Świata z Seulu.




Na koniec, "gorące" słowa Konrada:
Dziękuję za gratulacje, wsparcie i ciepłe słowa.
Zagrało wszystko i zaowocowała praca zespołu wspaniałych ludzi.
Blisko 5 lat treningu pod okiem Darka. Pół roku ciężkiej pracy Kasi - fizjoterapeitki, wsparcie rodziny i przyjaciół w treningach. Znakomity serwis w wykonaniu Bartka (czynny całodobowo). Wsparcie kolegów z drużyny, a zwłaszcza Andrzeja Urbaniaka, z którym biegło mi się znakomicie i który mimo bardzo poważnej kontuzji walczył do końca i do końca mnie wspierał pomagając od czasu do czasu podciągnąć tempo. Wsparcie polskich kibiców, których śpiew "POLSKA BIAŁO - CZERWONI ... " będę pamiętał do końca życia.





Wyniki polskiej reprezentacji:
  • KURYŁO PIOTR 226.369
  • RÓŻYCKI KONRAD 225.048
  • URBANIAK ANDRZEJ 208.995
  • RUTA TADEUSZ 186.515
  • PĘDZICH WALDEMAR 100.921


***

Zdjęcia różnych autorów pochodzą z tej strony.

wtorek, 21 października 2008

Mistrzostwa Świata w biegu 24-godzinnym

Seul, 18-19 października 2008.

IAU 24H World Challenge Seoul Korea 2008

No, emocje startowe już opadły.
Można spokojnie zająć się relacją.

Jak uważni czytelnicy tego bloga pamiętają, a może nie pamiętają – dla nich jest małe przypomnienie, pisałem wcześniej o Konradzie Różyckim i jego debiucie w Mistrzostwach Polski w Krakowie.

Teraz nadszedł czas by napisać o jego udziale w Mistrzostwach Świata.
Będzie to krótka relacja z zawodów, a na opowiastkę metodyczną przyjdzie czas kiedy indziej.

Konrad Różycki


Skupmy się na wyścigu.

Pojechało kilku naszych dzielnych orłów, czyli kadra narodowa.

Ruta Tadeusz – 1950, w Krakowie w tym roku na MP: 234,801 km
Jakubik August - 1959 – 226,020 km
Urbaniak Andrzej - 1959 - 215,800 km
Różycki Konrad - 1962 - 209,720 km
Kuryło Piotr - 1972 - 196,415 km
Gulbierz Marek - 1961 - 234,230 km uzyskany w 2003? (nie wiadomo, bo...
zobaczcie listę zgłoszeń )

Zabrakło Waldemara Pędzicha – rekordzisty Polski, który wytłumaczył nieobecność kontuzją.

Start nastąpił o godzinie 3:00 naszego czasu.
Zawodnicy biegli po 923 metrowej bieżni.
Już sama perspektywa takiego kręcenia się w kółko mogłaby niejednego przyprawić o zawrót głowy.
Ich nie.



Po 12 godzinach i 10 minutach czołówka wyglądała następująco:

Miejsce Numer Nazwisko Imię Kraj Ilość okrążeń Dystans w km
1 58 Sekiya Ryoichi JPN 158 145.907
2 79 Arefyev Alexei RUS 155 143.136
3 76 Bychkov Vladimir RUS 153 141.289

miejsca Polaków:
21 74 Kurylo Piotr POL 137 126.514
45 75 Gulbierz Marek POL 123 113.586
66 72 Urbaniak Andrzej POL 123 113.586
71 73 Rozycki Konrad POL 123 113.586
63 70 Ruta Tadeusz POL 121 111.739
81 71 Jakubik August POL 117 108.045

Piotr Kuryło


***

To są miejsca Polaków po 15 godzinach:

Nazwisko Imię Ilość km Czas biegu/1 km
Kuryło Piotr 149,6 00:06:01
Różycki Konrad 138,519 00:06:30
Urbaniak Andrzej 134,825 00:06:41
Ruta Tadeusz 129,285 00:06:58
Gulbierz Marek 128,36 00:07:01
Jakubik August 113,586 00:07:55

W tym momencie wiadomo było, że August ma jakieś problemy i najprawdopodobniej nie ukończy zawodów. Po godzinie dołączył do niego Marek.
Obaj wycofali się.
Pozostało 4 Polaków i 8 godzin biegu.

Niestety, po pewnym czasie wycofał się także Tadeusz.


Jako ciekawostkę podam tempo jednego kilometra w ostatniej godzinie:

1. Sakai Yuji 0:04:28
2. Hobles Fabien 0:05:20
3. Baier Andreas 0:05:37


38. Urbaniak Andrzej 0:07:56
50. Różycki Konrad 0:09:20
66. Kuryło Piotr 0:10:46

Andrzej Urbaniak

***

Koniec zawodów, koooniec, nareszcie.

Panowie:
1. Ryoichi Sekiya (JPN) 272+ km
2. Fabien Hoblea (FRA) 265+ km
3. Yuji Sakai (JPN) 263+ km

Panie:
1. Anne-Marie Vernet (FRA) 238+ km
2. Anne-Cecile Fontaine (FRA) 238+ km
3. Brigitte Bec (FRA) 229+km

Polacy:
Lp. Nazwisko Imię km śr. tempo/km
38 Kuryło Piotr 211,51 0:06:48
47 Urbaniak Andrzej 205,008 0:07:01
55 Różycki Konrad 198,064 0:07:16
90 Ruta Tadeusz 144,984 0:09:56
97 Gulbierz Marek 128,36 0:11:13
100 Jakubik August 113,586 0:12:41

Tadeusz Ruta

***

Wypowiedź Konrada po wyścigu do kibicujących mu sympatyków na stronie forum biegajznami.pl:
„Dzieki! Jestescie wspaniali, wyobrazalem sobie, ze tak nas dopinujecie. Szkoda, ze na telebimie nie bylo relacji z biegajznami.
Szlo naprawde dobrze, niestety po 17 godzinach zaczelo wysiadac kolano, a ostatnie 6 godzin to juz cud koreanskiego masazu - korzystalem 3 razy, sa rewelacyjni. Tylko dzieki nim nie zszedlem przed czasem. Ostatnie 5 godzin to juz tylko marsz.
Natomiast atmosfera i przezycie niezapomniane. Bajka.
(...)
Jeszcze ra wielkie dzieki. Naprawde czulem Wasze wsparcie.

(...) juz 2 godziny przed koncem wiedzialem, ze do 200 zabraknie mi 1-2 km. To bardzo stresujace, ale nic nie dalo sie zrobic. Ze stawem sie nie wygra.
Nawiazujac do dyskusji, ktora odbyla sie po lajkoniku wiem, ze jak trzeba masarz jest konieczny. Pierwszy raz w zycu korzystalem z masazu, ale to co robia niewidom Koreanczycy jest fenomenalne, jak trzeba to nie ma wyjscia. Bez nich bylo by pewnie najwyzej 150. Po drugim masazu powiedzieli mi, ze teraz to juz moge tylko chodzic, a po trzecim, nakleili mi plastry, ktore stabilizowaly rzebke.
Nie zapomniana pozostanie atmosfera, tu czlowiek czuje sie obywatelem swiata. Przed chwila jeden, Australiczyk wyslal swoje zdjecia, mnie i Szwedce. A w miedzy czasie dyskutowalismy z w Wlochem na temat kolejnym mistrzostw. To wszystko jest dla mnie jak jakis sen, z ktorego nie chce sie obudzic.
Warunki byly dobre, choc cieplo. Swiadcza o tym wyniki ponad 50 mezczyzn pokonalo 200km, a o dziewczynach nie wspomne.
Dla mnie to jak bajka, cos o czym nawet nie smialem marzyc.
A to nie jest moje ostatnie slowo


August Jakubik

Marek Gulbierz


Zdjęcia zamieściłem ze strony:
http://www.mijnalbum.nl/Album=8WEGAYWA

p.s.
czy narodowej reprezentacji nie można wyposażyć w 6 jednakowych koszulek?

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Mistrzostwa Polski w biegu 24-godzinnym

Bieganie ultra, to nie tylko bieganie „dystansowe” – 100 km, 200 km, 1000 km itp., to także bieganie „czasowe” – 6 godzin, 12 godzin, 24 godziny, 48 godzin, etc.

W Krakowie 7 i 8 czerwca 2008 roku rozegrano Bieg Lajkonika, podczas którego odbyły się I-sze Mistrzostwa Polski w biegu 24-godzinnym.
W MP mogły startować osoby posiadające tzw. „sztywną kartę” PZLA.

Piąte miejsce i w Biegu Lajkonika, ale co o wiele ważniejsze - w Mistrzostwach Polski zajął Konrad Różycki.

Dlaczego wspominam tutaj Konrada, a nie np. Waldemara Pędzicha, który ustanowił fenomenalny rekord?

Bo Konrad Różycki:
  1. jest debiutantem na tym dystansie!
  2. dwa lata temu po raz pierwszy przebiegł 100 km w Kaliszu!
  3. zawodnicy przed nim mają już ugruntowaną sławę i nazwiska w bieganiu ultradystansowym!
  4. musiał pogodzić pracę zawodową, studia podyplomowe, obowiązki rodzinne i trening!
  5. przygotowywałem go do tego! :)))

Spójrzmy teraz na trening Konrada. Być może pozwoli on i innym zawodnikom zajmującym się biegami ultra usystematyzować swoje przygotowania, by nie polegały na tępym „waleniu” kilometrów, gdyż:

nadrzędnym celem powinno być uzyskiwanie maksimum efektów przy minimum nakładów.

Spójrzmy zatem na przygotowania do biegu na 100 km.

Założenia:
Dystans jest znany – 100 km
Zakładany czas – 10 godzin
Tempo biegu – 6 min./1 km
Główna cecha – wytrzymałość

Trud treningowy skupiał się kształtowaniu wytrzymałości pozwalającej utrzymać planowane tempo przez wymagany czas trwania walki sportowej.
Drugi zakres został wyznaczony nie fizjologicznie ale arbitralnie i plasował się poniżej wymaganego tempa na dystansie.

Ponieważ kluczowym treningiem w biegu na 100 km jest wybieganie sięgające 70 km (w maratonie, dla przypomnienia, jest to wybieganie 30-kilometrowe), przygotowanie objętościowe obejmowało mikrocykle po ok. 150 km z jednostką 60-70 km przeplataną mikrocyklami po ok. 100 km.
Jednostką główna był bieg 70 km zrealizowany jako 30 km treningu + udział w maratonie.
Okazało się, że była to kluczowa jednostka stanowiąca „przełom” w przygotowaniu o znaczeniu nie tyle wytrzymałościowym, co wolicjonalnym.

Ze względu na niskie prędkości okres taperingu był zaplanowany na zaledwie 7 dni.


Przypomnę czas i miejsce.
2005 – Kalisz – 100 km
17 miejsce generalnie; 8 miejsce w kategorii M-40
9:35:00

***


A teraz przypatrzmy się przygotowaniom do biegu 24-godzinnego.
Założenia:
Dystans zakładany – 200 km
Czas – 24 godziny
Tempo biegu – proponowane 6 min./1 km (lub wolniej) + przerwy na marsz i odpoczynek
Główna cecha – odporność na zmęczenie i ból

Przygotowując się do tego biegu wiadomym było, że kryzys wywołany dystansem, tak typowy dla biegu maratońskiego i przydarzający się w biegu na 100 km, może ale nie musi wystąpić.

I tak jak do biegu 100 km, tak i tutaj zakresy zostały wyznaczone arbitralnie, do planowanej prędkości walki sportowej.

Najważniejszym zadaniem było przygotowanie wolicjonalne zawodnika, czyli wykształcenie umiejętności mobilizacyjnej, polegającej na ciągłej gotowości do podejmowania wysiłku przez 24 godziny.
Zrealizowane to zostało poprzez wielokrotnie wykonywane wysiłki treningowe o stałym interwale czasowym w ciągu doby.

Objętość tygodniowa wynosiła ok. 150 km, tak jak podczas przygotowań do 100 km.
Natomiast zmianie uległa jakość treningów, która bazowała na dwóch krótkich, czyli ok. 20 km wybieganiach i jednostkach właściwych sięgających dobowo do 80 km.

Co istotne - najdłuższa pojedyncza jednostka treningowa nie przekraczała 30 km!
Oprócz sprawdzianu na 50 km 1 tydzień przed startem.

Przed mistrzostwami tapering wynosił ok. 14 dni (oprócz podanego powyżej sprawdzianu).

Całość procesu treningowego obejmowało:
  • przygotowanie szybkościowe, które miało skutkować wynikiem poniżej 3:00 godzin w maratonie (niezrealizowane);
  • przygotowanie siłowe w okresie zimowym będące kompensacją i zabezpieczeniem przed mającym nastąpić wzrostem objętości;
  • przygotowanie startowe - poprzez liczny udział w biegach maratońskich, półmaratońskich i górskich długodystansowych;
  • przygotowanie wolicjonalne, które miało już w bezpośredni sposób przygotować do zawodów;
  • przygotowanie wytrzymałościowe było przesunięte na plan dalszy i realizowane mimowolnie.

Najważniejszym zadaniem było tak dobrać objętości i prędkości treningowe by nie doprowadzić do przetrenowania zawodnika (przetrenowania, nie zmęczenia!).



Pora podać wyniki:

I Mistrzostwa Polski w biegu 24-godzinnym Kraków, 7-8.06.2008

  1. Waldemar Pędzich ALKS KURP Ostrołęka 243621 m
  2. Tadeusz Ruta WKB Meta Lubliniec 234801 m
  3. August Jakubik Pogoń Ruda Ślaska 226020 m
  4. Andrzej Urbaniak Zawisza Bydgoszcz 215800 m
  5. Konrad Różycki Lechici Zielonka 209720 m
  6. Miaciej Łątkowski KB Maniac Poznań 201744 m
  7. Piotr Kuryło Ślepsk Augustów 196415 m
  8. Zbigniew Rosiński WKB Meta Lubliniec 188160 m
  9. Marcin Sieja Agros Żary 181680 m
  10. Stanisław Adam Olbryś Pimar Legionowo 180820 m

wyniki podane za portalem biegajznami.pl

***

A na koniec pragnę tylko nadmienić, że jedyna do tej pory książka na polskim rynku wydawniczym, traktująca w większości o bieganiu ultradystansowym (mojego zresztą autorstwa)


jest nieosiągalna, i to od 2 lat;
nakład wyczerpany!

Ale „ultrasi” nie martwcie się. Za kilka lat będzie wznowienie!

***

Zdjęcia Antonio wykorzystane w tym materiale znajdują się:
tutaj
i tutaj


podobało się, skorzystałeś? postaw kawę autorowi



Najchętniej czytane