Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doping. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doping. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

Doping

Doping, to zagrzewanie do walki przez kibiców, obserwatorów, także przez rywali.
Jednak we współczesnym sporcie wyrażenie "doping" kojarzy się jednoznacznie i to dość negatywnie.



Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie jestem propagatorem dopingu. Nikogo nie zachęcałem i nie zachęcam do brania niedozowolonych środków wspomagających psychomotorykę.
Jestem za przestrzeganiem obowiązującego prawa, uważam że sportowcy powinni być osobami o wysokim poziomie własnej moralności, a współzawodnictwo odbywać się w duchu fair play.

Jednak jestem zwolennikiem zalegalizowania dopingu, a raczej usunięcia listy środków niedozwolonych.

Jeśli czytając powyższe zdanie napływa ci krew do głowy, a na usta cisną się słowa oburzenia, to może tym bardziej powinieneś przeczytać jakimi posługuję się argumentami "za", a być może przedstawisz mi takie argumenty "przeciw", że będę skłonny wycofać się z przyjętych zapatrywań.


Doping jest przekleństwem współczesnego sportu. Utalentowany sportowiec, ciężko pracujący na wynik w zestawieniu z podobnym sportowcem, który sięga po środki zakazane nie ma szans. Nie pomoże mu cudowny dietetyk, tchnący wiarę psycholog, rewelacyjny fizjoterapeuta i fenomenalny trener. Przegra, bo jego organizm nie podoła obciążeniom, które oszust jest w stanie przyjąć na siebie.

Oszust, to najłagodniejsze ze słów, jakimi można opisać współczesnego dopingowicza, ale jest to oszust, którego szwindel może być bardzo lukratywnym interesem.

Sytuacja przypomina prawo do posiadania broni i związany z tym dostęp do niej. Jest to bardzo dobre porównanie, bo oba przypadki: i stosowania dopingu, i posiadania broni mogą skończyć się śmiercią.
Skonfrontuję dwa kraje na tym polu:Polskę i USA (oraz przyjmę pewne uproszczenia, by wywód nie był zbyt długi, więc proszę nie pisać, a w Texasie jest inaczej, bo..., do dalszych rozważań jest to pomijalne, bo jest wyjątkowe, a nie powszechne).

U nas broń, obok służb mundurowych i myśliwych posiadają gangsterzy, rakieterzy, zbóje, mordercy i inne osoby podejrzanego autoramentu w związku z czym przy rzekomym powszechnym bezpieczeństwie i rozbrojeniu mogę stać się zastrzeloną ofiarą.
W USA każdy może mieć broń. Ludzie darzą się większym respektem, ale dochodzi do wielkich tragedii i nieszczęść.

Doping jest taką "bronią". Jest skrywany za zasłoną i zmową milczenia, mają do niego dostęp nieliczni, a niektórym, amatorskie, niewłaściwe stosowanie przynosi rozstrój organizmu, do zgonu włącznie.
Idole pojawiają się i odchodzą w niesławie, a durny kibic wcześniej „klaskaniem mając obrzmiałe prawice” pluje i szydzi - a tak też nie powinno być (oraz szybko zapomina o nieprawościach, jak były oszust staje znowu na piedestale).

I to jest pierwszy argument "za" legalizacją dopingu.
Pewne substancje mogą być dostępne powszechnie, np. przez receptę lekarza sportowego, ale taki lekarz będzie mógł zlecić wstępne badania, prowadzić sportowca, KONTROLOWAĆ przyjmowanie i dawkowanie środka. 
Nie będzie się to odbywać w szatni czy ubikacji, pod okiem "kolegi".

Drugi argument - nie będzie się kupowało z drugiej ręki środków niewiadomego pochodzenia - wody z glukozą, sypkiej glukozy z mąką ziemniaczaną, itp., które kupowane pokątnie za dużą kasę powodują co najwyżej rozstrój żołądka.
Gorzej, że czasami są to właściwe środki, o których dawkowaniu wie się tyle, ile przeciętny człowiek wie o Eudoksosie z Knidos. I to są te przypadki występowania dziwnych objawów, zmian w organizmie i zgonów.

Trzeci argument - z aren sportowych znikają oszuści. Każdy ma dostęp do pełnego wsparcia farmakologicznego i zakładając, że każdy na wysokim poziomie z niego korzysta, to znowu zacznie liczyć się talent i pracowitość.

***
Doping przeżera nie tylko sport tzw. wyczynowy, ale także ten "amatorski". Weterani chcą wygrywać w kategoriach wiekowych, trzecia liga na imprezach masowych drobne nagrody, sportowcy drugiego rzutu zarabiać, etc.
Pewna ankieta wykazała, że około 1/5 triathlonistów świadomie dopinguje się, czyli oszukuje i kłamie, ale... jakieś korzyści pewnie z tego mają.

Oryginał:
i polski abstrakt:

Ale z drugiej strony, może tzw. substancje zabronione, pomagają nam w codziennym życiu, powodują, że stajemy się silniejsi, zdrowsi i sprawniejsi:
Zwróć uwagę na jedno, to 80-latek!

Kolejny niesamowity przykład:

Czytacie i myślicie, phi, to sporty siłowe. Proszę bardzo, wejdźmy na poletko wytrzymałościowe:

Trzeba jednak przyznać, że to poletko jest przeżarte dopingiem, oto sztandarowy przykład:
ale badania opublikowane w zeszłym roku przyniosły też rewelacje o byłych kolarzach zawodowcach z połowy XX wieku, którzy dzisiaj są krzepkimi staruszkami, w przeciwieństwie do swoich rówieśników.

Przyklady dzięki wyszukiwarkom internetowym można mnożyć. Nie w tym rzecz. Istota problemu tkwi w tym, że widać mocne zahamowanie procesów starzenia się organizmu dzięki... no, właśnie, dzięki czemu?
Substancjom zakazanym, treningowi i zapewne porzuceniu złych nawyków żywieniowo-bytowych.
W podanej kolejności.

Czy lobby farmaceutyczne, które jest jednym ze światowych potentatów może sobie pozwolić, by ludzie byli zdrowsi?

***
Do rzeczy, czyli krótki i zwięzłe podsumowanie: jestem za legalizacją dopingu, bo:
  • będzie kontrola, recepty, przepisy, dawkowanie
  • wyeliminowany zostanie "czarny rynek" dziwnych substancji szkodzących zdrowiu
  • znowu zacznie liczyć się praca i talent (przynajmniej taką mam nadzieję)

***
Temat jest obszerny, kontrowersyjny i trudny.
Nie ma w nim łatwych rozwiązań zadowalających każdego.
Przy dopingu genetycznych i możliwościach rozwijającego się tzw. bioprintingu i tak czekać nas będzie wielka debata w kołach decyzyjnych i przewartościowanie norm.
Warto się już nad tym teraz zastanawiać. 

wtorek, 30 października 2007

Dopingowe zgony

Zbliżają się dni wspomnień i nostalgii.
Poniższa lista jest smutną refleksją w co zamienia się sport wyczynowy, tzw. wysokokwalifikowany.

Mam nadzieję, że amatorzy-hobbyści ruchu, zwłaszcza ruchu na świeżym powietrzu, nie mają, na szczęście, takich problemów.
I chwała im za to.

***

1896 – Ateny, pierwsze igrzyska nowożytne; sport staje się środkiem do wyrażania i manifestacji nie tylko ludzkiego ciała i sprawności.

1896 - Arthur Linton, walijski kolarz, 24 lata, zmarł na tyfus, ale jako przyczynę śmierci uznano efekt zażywania trimethylu.
1955 - Pierre Levegh, francuski kierowca wyścigowy, stracił kontrolę nad autem, uderzył w trybuny i zginął, zabijając ponad 100 osób; brał amfetaminę.
1960 - Knud Enemark Jensen, kolarz z Danii, 21 lat, zmarł na skutek upadku i urazu czaszki podczas Igrzysk Olimpijskich w Rzymie; nadużycie amfetaminy.
1961 - Alessandro Fantini, włoski kolarz, brał amfetaminę. Zmarł po upadku na skutek pęknięcia czaszki.
1963 – Billy Bello, amerykański bokser, zatrucie heroiną.
1963 – „Big Daddy” Lipscomb, amerykańska gwiazda NBA z zespołu Baltimore Colls, heroina.
1967 - Tom Simpson, Brytyjczyk, kolarz, upadł podczas etapu Tour de France (Mount Ventoux) i wkrótce zmarł. Amfetamina.
1967 - Rofer De Wilde, belgijski kolarz, upadł i zmarł na trasie wyścigu. Amfetamina.
1968 - Yves Mottin, francuski kolarz, zmarł w wieku 23 lat. Brał amfetaminę lub jej pochodne.
1968 – Jean-Louis Ouadri, francuski piłkarz, umiera w Grenoble, krótko po śmierci Yves’a Mottin’a. Amfetamina.
1968 – Jupp Elze, niemiecki bokser zawodowy, przyjął perwitynę, która utrzymała go na ringu na nogach i nie pozwoliła na nokaut, aż do samoistnej utraty przytomności w ostatniej rundzie, zmarł w szpitalu z powodu licznych krwiaków śródczaszkowych i uszkodzenia tkanki mózgu.
1973 - Kaj Anderson, duński dyskobol, rzucił się z wieży katedry w Kopenhadze. Pacjent szpitala dla psychicznie chorych, gdyż doping anabolikami wywoływał u niego agresję.
1975 - Serge Reding, belgijski ciężarowiec, sześciokrotny rekordzista świata w wadze superciężkiej (+110 kg), 33 lata, zmarł na skutek przyjmowania anabolików (samobójstwo).
1982 - Heinz Sallmayer, austriacki mistrz świata w kulturystyce, brał środki hormonalne. Zgon w wyniku choroby serca.
1982 - Lyle Alzado, amerykański futbolista zmarł na nowotwór mózgu. Brał sterydy i hormon wzrostu.
1983 - Hacik Beyaz, turecki kulturysta, 24 lata, zmarł na raka. Regularnie zażywał anaboliki.
1985 - Janos Farago, węgierski dyskobol, 38 lat, zmarł na raka nerek. Przyjmował anaboliki.
1987 - Brigitte Dressel, Niemka (NRD), 26 lat, siedmioboistka, zmarła po przyjęciu, w sumie, czterystu porcji anabolików podanych przez lekarza Armina Kluenbera.
1991 - Luc De Rijck, belgijski kolarz, zmarł wskutek podania nadmiernej ilości tlenu. Zgon nastąpił w gabinecie lekarskim.
1994 - Joachim Halupczok, polski kolarski mistrz świata amatorów, 27 lat. Zmarł z powodu arytmii serca, dwa lata po przedwczesnym zakończeniu startów zawodowych. Podejrzewa się, że na skutek brania erytropoetyny.
1995 - Paul Kipkoech, kenijski biegacz, mistrz świata na 10 km z 1987 roku, 33 lata, zmarł w szpitalu z nie wyjaśnionych powodów.
1997 - Manuel Abreu, portugalski kolarz, 34 lata, zmarł podczas treningu. Był przez jedenaście lat zawodowcem.
1998 - Ralf Reichenbach, niemiecki wicemistrz Europy w pchnięciu kulą, 47 lat. Przyznał się po skończeniu kariery, że brał sterydy anaboliczne.
1998 - Florence Griffith-Joyner, amerykańska lekkoatletka, rekordzistka biegów na 100 m i 200 m, 39 lat, prawdopodobnie STH (somatotropina - hormon wzrostu).
1998 - Milan Baloun, czeski kulturysta. Przyczyna zgonu nieznana.
2003 - Marc-Vivien Foe, kameruński piłkarz, gracz francuskich klubów i Menchesteru United, 28 lat. Zatrzymanie pracy serca podczas meczu.
2004 – Marco Pantani, włoski kolarz, 34 lata, wielokrotnie oskarżany i uniewinniany o stosowanie dopingu, poniósł śmierć na skutek powikłań po zażywaniu kokainy i leków antydepresyjnych.
2004 - Miklos Feher, węgierski piłkarz, gracz portugalskich klubów, 25 lat, jako przyczynę zgonu podano wadę serca.
2004 - Lauro Minghelli, włoski piłkarz, 31 lat. Cierpiał na chorobę Lou Gehringa, którą podejrzewa się o związek ze stosowaniem środków dopingujących.
2007 - Clement Atangana, kameruński piłkarz, 22 lata. Lekarz stwierdził atak serca.
2007 – Antonio Puerta, hiszpański piłkarz, 22 lata. Zasłabł na boisku i zmarł po wielokrotnym przerwaniu pracy serca (5 kolejnych zawałów).

***

Nie są to jedyne śmierci spowodowane dopingiem.
Jest ich dużo, dużo więcej.
Jest to koszmarnie długa lista.

Umierają ci sławni i ci marzący o sławie.
Doping staje się często przyczyną bezpośrednią, często działa podstępnie jako przyczyna choroby lub powikłanie przy niej.

A lista żyjących, poszkodowanych psychofizycznie?
A lista, idąca w setki, zdyskwalifikowanych i przyłapanych na dopingu?

Nie chcę toczyć dyskusji o szkodliwości czy wartościach dopingu, nie chcę uzupełniać i kompletować powyższej listy.

Chcę tylko abyś przez chwilę się zastanowił nad bożyszczami i skomplikowaną naturą ludzką oraz odpowiedział sobie na pytanie: czy poświęcenie pieniędzy i wolnego czasu na amatorski trening wystarcza, czy chcesz sięgnąć po coś więcej?
I za jaką cenę?


podobało się, skorzystałeś? postaw kawę autorowi